• 1
  • 2
  • 3
środa, 20 styczeń 2016 14:01

Pasja i szaleństwo

Napisane przez KM

Niekoniecznie podobieństwem do literackiego pierwowzoru porywała najnowsza ekranizacja "Makbeta". Hipnotyzujący klimat i wizualna precyzja połączona z historią o szaleństwie i władzy operuje motywami i szczegółami, które warto poznać przed seansem by obejrzeć go nieco inaczej.

Świat średniowiecza całkiem inny od dotychczasowych ekranizacji sztuki Polańskiego i Wellesa, zamkniętych przestrzeni i mrocznych pieczar. Kamera wychodząca na zewnątrz, ujęcia twarzy, parabole czasowe, symbole, dozowanie statyki, dynamizmu i muzyka, która "niesie" przełamując granice, według niektórych "ciężkiego", tekstu. Hipnotyzująca siła przekazu, a może coś więcej? Jak zauważyła prowadząca spotkanie Joanna Ostrowska, by nie stracić kontroli nad filmem, o czym wspomniał podczas dyskusji jeden z rozmówców, być może najlepiej rozebrać go na części.

W trakcie dyskusji padały nawiązania do motywu uczty bojarów zaczerpniętego z "Iwana Groźnego" i malarskiego "Młyna i krzyża" Lecha Majewskiego. Postacie wychodzące z mgły niczym w teatrze cieni, landszafty i krajobrazy w momentach zatrzymania kadrów, slow-motion, przeskoki klatek obrazujące szaleństwo Makbeta, zmiany tła, migawki i montaż odwzorowujący głębie stanów emocjonalnych. Bohaterowie sprowadzeni z literackiego piedestału do poziomu "ludzi ze średniowiecza", miotani namiętnościami i świadomi mijającego czasu, który w podobnych ekranizacjach zawsze nakierowany był na "trwanie". Znaczenie ma tu nawet kilkusekundowa migawka pędzących w deszczu koni widoczna w konstrukcji sceny zabicia króla, która w literackim pierwowzorze była wyróżnionym znakiem. Oddziaływania kreacji aktorskich i filmowego języka na widza stały się przedmiotem ożywionej wymiany zdań. ‒ Tło jest tak głębokie, że dominuje i "zamyka" odbiorcę. Kreacja Lady Makbet pozostawia niedopowiedzenie z męskiego punktu widzenia. Wydaje się, że aktorzy w pewnym momencie zaczęli grać poza scenariuszem, poza wiernością klasycznemu tekstowi, momentami okazują prawie naturalną czułość ‒ padały opinie.

Rozwinięcie zyskał również temat stereotypów płciowych i motywy kierujące bohaterami zasugerowane przez gościa, przenoszące szekspirowski dramat w rejony współczesnych dylematów relacji kobieta- mężczyzna. Czy Makbet walczy o potomka, czy chce kontrolować wydarzenia będące poza jego możliwościami, jaka jest rola mężczyzny? ‒ wnikali widzowie.
Wspominano o wielokrotnie padającym z ekranu haśle- bądź mężem! ‒ Stres, trauma, strata dziecka na poziomie ludzkim uświadamiająca głównemu bohaterowi, że wszystko przeminie, a on nie przedłuży linii rodu. Z drugiej strony zachowawcza Lady Makbet, która, jednocześnie będąc pozornie wycofaną, lepiej kontroluje sytuację i dialog z ciemnymi mocami. ‒ Jest tu pewna przewrotka ‒ mówiła Joanna Ostrowska ‒ Lady Makbet wygłasza monolog w oryginale kierowany do plam krwi, która pozostała na sztyletach. W filmie po zakończeniu monologu pojawia się dziecko a plama okazuje się plamą ospy, która je zabiła. Wyraźne zderzenie dawnego świata i religii chrześcijańskiej podkreśla motyw krzyża odgrywany w kolejnych scenach. Monolog o okrucieństwie i moment, kiedy demony wchodzą w ciało bohaterki rozgrywa się w świątyni. ‒ To chwila, kiedy przełamuje ona z pełną świadomością moralny i chrześcijański system zasad a jednocześnie jedyny moment, w którym sama podejmuje decyzję ‒ zwracała uwagę prowadząca dyskusję, wskazując na inny aspekt przedstawionego świata.

Który z nich zauważy widz? Czy "Makbeta" można nazwać dziełem uniwersalnym? Nawet jeśli nie, z pewnością przykuwa do fotela i hipnotyzuje, wpływając na emocje i rodząc pytania. Nie zawsze domagające się odpowiedzi.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

MIRAD - Bar przy kominku
Videozoo - Kurier
KA-MIX
Weterynarz
DrewSot
Drewno opałowe