• 1
  • 2
  • 3
środa, 26 październik 2016 09:09

"Czesi to śmiejące się bestie"

Napisane przez KA

I skłonne do żartów. Oczko do widzów puścił ostatnio znany czeski reżyser, Petr Zelenka, w swoim najnowszym obrazie "Zagubieni". Augustowianie mieli okazję obejrzeć go na poniedziałkowym pokazie DKF-u. Obejrzeć i się pośmiać, choć nie zabrakło również miejsca na refleksję. O filmie, jego autorze, czeskiej kinematografii i samych Czechach opowiadał po seansie gość pokazu, historyk kina i animator kultury filmowej, Maciej Gil.

"Zagubieni" to kolejny film znanego z "Guzikowców", "Roku diabła" czy "Braci Karamazow" Petra Zelenki. Reżyser kazał nam na niego czekać aż siedem lat. Cierpliwość się opłaciła. Jak stwierdził zaproszony na spotkanie Kinochłona Maciej Gil, to najbardziej spełniony, dopracowany do ostatniego fragmentu film Petra i pierwszy tak głęboko zanurzony w historii i Czechach.

Punktem wyjścia "Zagubionych" uczynił Zelenka konferencję zorganizowaną w 70. rocznicę podpisania układu monachijskiego, na mocy którego włączono część terytorium Czechosłowacji do III Rzeszy. Jej gwiazdą jest blisko stuletnia papuga żako. Ptak nie tylko był świadkiem wspomnianych wydarzeń, lecz na dodatek potrafi powtórzyć to, co wówczas usłyszał. Na konferencji pojawia się zdesperowany dziennikarz, papuga zaczyna sypać kontrowersyjnymi cytatami, w powietrzu wisi zapowiedź politycznego skandalu... gdy nagle wszystko nabiera zupełnie nowego sensu.

Nie ma co jednak zdradzać szczegółów narracji, by nie odbierać przyjemności z seansu tym, którzy jeszcze filmu nie widzieli. Niemniej możemy wspomnieć, że mamy tu do czynienia z wielopiętrową opowieścią o interpretacji zarówno historii, jak i otaczającej nas rzeczywistości, o mechanizmach powstawania mitu i sile z jaką jeden mit kreuje kolejne, o manipulacji i nieustannym blefowaniu.

Co więcej reżyser do znaczącego dla Czechów wydarzenia podchodzi z dystansem i przepracowuje traumę z przeszłości w formie komedii, nie szczędząc przy tym swoich rodaków. Jak zgodzili się widzowie, którzy zostali na dyskusji po filmie, u nas by się to raczej nie udało, bo mamy zbyt poważny stosunek do historii. – Czesi są bardziej wyluzowanym narodem – potwierdził Maciej Gil – mają do siebie większy dystans, nie spinają się tak na wszystko jak my. Wspomniał, że w czeskim kinie można zauważyć dwa sposoby opisywania wydarzeń historycznych: – Po pierwsze, Czesi opowiadają o wielkiej historii, najczęściej wojnie, w ogóle jej nie pokazując. Po drugie, sięgają po humor, nie oszczędzając też siebie, nie budując sobie pomników.

Warto jednak podkreślić, że nie trzeba być miłośnikiem czy znawcą historii, by czerpać przyjemność, a przy okazji wziąć lekcję, z oglądania "Zagubionych". Wątek historyczny nie powinien nikogo odstraszyć. – Nie odbieram tego jako film o historii. Dla mnie jest to bardzo współczesny film, bardzo uniwersalny, wydaje mi się, mówiący o współczesnych relacjach międzyludzkich, o wydarzeniach, które dzieją się teraz, na bieżąco, i o interpretacji tych wydarzeń oraz mnogości tych interpretacji – podzielił się swoją opinią jeden z widzów. To też jeden z tych filmów, po których możemy zaśmiać się z samych siebie...

Więcej w tej kategorii: « "Liść Dębu" "Pieśń o doli" »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.