• 1
  • 2
środa, 14 grudzień 2016 21:43

W klimacie gdyńskiego festiwalu

Napisane przez KA

Na kilka dni Augustów zamienił się w małą Gdynię – tę festiwalową i nasyconą kinem. Od 9 do 12 grudnia miejscowi kinomaniacy mogli obejrzeć na dużym ekranie wybrane produkcje, które w tym roku ścigały się o Złote Lwy na Festiwalu Filmowym w Gdyni, oraz spotkać się z grającymi w nich aktorami. W ogniu pytań Michała Oleszczyka, Bartka Świerkowskiego i augustowskiej widowni znaleźli się Michał Ogrodnik, Adam Woronowicz, Mirosław Haniszewski i Julia Kijowska.

Tegoroczny przegląd filmów 3XGdynia, którego organizatorem jest Dyskusyjny Klub Filmowy "Kinochłon" działający w strukturach Augustowskich Placówek Kultury, to już czwarta odsłona wydarzenia. W tej edycji odbyły się cztery pokazy – widzom zaproponowano "Ostatnią rodzinę" Jan P. Matuszyńskiego, "Czerwonego pająka" Marcina Koszałki, "Jestem mordercą" Macieja Pieprzycy i "Zjednoczone Stany Miłości" Tomasza Wasilewskiego. Tradycyjnie seansom towarzyszyły spotkania z wyjątkowymi gośćmi.

– Wszystkie postacie, które stworzyłem, nadal mam gdzieś w sobie – mówił pierwszego dnia przeglądu Dawid Ogrodnik, który wcielił się w Tomka Beksińskiego w "Ostatniej rodzinie". Przyznał, że rola wymagała od niego dużo pracy i przygotowań. Zapoznawał się z archiwaliami, korespondencją Tomka do znajomych, słuchał audycji przez niego prowadzonych i muzyki, która towarzyszyła mu na co dzień. – Morderczą pracą było zbliżenie się do głosu Tomka, specyfiki jego mówienia – zdradził Michałowi Oleszczykowi prowadzącemu spotkanie. O ocenę jej efektów prosił ludzi znających młodego Beksińskiego. Przyznał ze śmiechem, że nieraz w środku nocy wysyłał im nagrania głosu, wymagając natychmiastowej odpowiedzi.

Z widzami kina Iskra podzielił się też anegdotami i doświadczeniami z planu filmowego i lekcją profesjonalizmu, którą dostał podczas scen nasyconych tematem śmierci. – Nikt nie pozwolił mi obarczyć się tymi emocjami. Mogłem nauczyć się ich wygaszania i zrozumienia, że taka jest kolej rzeczy, że to jest tylko albo aż film, ale film. I potem jest następna scena. A później się wychodzi, żartuje, pali papierosa, przybija piątkę.

Do odkrywania tajemnic "Czerwonego pająka", historii inspirowanej głośną sprawą seryjnego zabójcy Karola Kota znanego jako "wampir z Krakowa", nakłaniał z kolei augustowską widownię Adam Woronowicz, grający w nim rolę Lucjana Staniaka. – Film nie jest łatwy dla widza, pozostawia maksymalnie dużo otwartych drzwi – stwierdził. Zdradził, że założeniem reżysera było sportretowanie zła, którego pierwiastek, obok pierwiastka dobra, znajduje się w każdym z nas i czasami, z różnych, nieraz niejasnych przyczyn, bierze nad nami górę. – Wszystko oscyluje wokół tajemnicy, jaka jest w człowieku – mówił Woronowicz. Michał Oleszczyk zgodził się z nim, że zaprezentowana historia jest nieoczywista i obserwator musi być bardzo uważny, po trochu zbierać kawałki informacji, samodzielnie je układać, bo mało jest scen i dialogów, które dostarczałyby kawa na ławę konkretne dane o postaciach, motywach ich działań, relacjach. Choć wymaga od odbiorcy, porywa też znakomitym aktorstwem, stroną wizualną i wiernie oddanym klimatem lat 60.

Do podobnych realiów i sprawy serii krwawych morderstw nawiązuje Maciej Pieprzyca, którego film "Jestem mordercą" został wyświetlony trzeciego dnia przeglądu. Tym razem widzowie zostali przeniesieni na Śląsk, w lata 70. Gościem pokazu był Mirosław Haniszewski, odtwórca głównej roli – dowódcy grupy dochodzeniowej próbującej dopaść "wampira z Zagłębia". Film to w zasadzie portret psychologiczny tej postaci, człowieka kierowanego po trosze ambicjami, po trosze pokusami, któremu pewne sprawy wymykają się spod kontroli. – To jest taka rola, na którą ja jako aktor czekałem – przyznał w dyskusji zaproszony gość. A przyszła nieoczekiwanie, bo na castingu Haniszewski znalazł się przypadkiem (podrzucał tekst aktorkom w zastępstwie za kolegę) i nie znał nawet scenariusza.

Punktem wyjścia filmu jest dokument Macieja Pieprzycy o Zdzisławie Marchwickim, w którym postawione zostaje pytanie czy był on prawdziwym mordercą czy tylko domniemanym. Śledztwo miało bowiem charakter polityczny a proces był poszlakowy. Podobny znak zapytania pojawia się w obrazie fabularnym. – Rozmawialiśmy z Arkiem (Jakubikiem, w roli głównego podejrzanego – red.) dużo czasu, zadając sobie pytania i ucząc się takiej uważności na siebie. Chcieliśmy zbudować taką relację, w której nie będzie oczywiste, kto jest katem a kto ofiarą – mówił Mirosław Haniszewski. Na planie musiał zmierzyć się też z oparami dymu tytoniowego i śląską gwarą. – Teraz mogę zagrać Jamesa Bonda – śmiał się zapytany o wymarzoną rolę. Już wkrótce będzie można go obejrzeć w komedii Juliusza Machulskiego "Volta".

Gościem ostatniego dnia przeglądu była Julia Kijowska. Z aktorką, którą widzowie mogli zobaczyć zarówno w "Czerwonym pająku", jak i "Zjednoczonych Stanach Miłości", rozmawiał Bartek Świerkowski. Spotkanie odbyło się po pokazie właśnie tego ostatniego obrazu, gdzie Kijowska zagrała jedną z głównych kobiecych ról, Agatę, która miota się między zakazanym uczuciem a wypalonym małżeństwem. Od pierwszych scen hipnotyzuje spojrzeniem, przepraszającym uśmiechem, pewnym niepokojem. U Wasilewskiego gra obok Marty Nieradkiewicz, Magdaleny Cieleckiej i Doroty Kolak. Przeplatające się w tym filmie historie czterech kobiet są różnymi wariantami miłości niemożliwej.

Jeśli zostać na dłużej przy tym ostatnim słowie – "niemożliwe" – jest ono na szczęście obce augustowskiej ekipie Kinochłona. Miejscowy DKF po raz kolejny udowodnił, że mini przegląd może mieć mega jakość. Oprócz projekcji filmów i rozmów z cenionymi aktorami organizatorzy przygotowali quiz filmowy dla widzów, na zwycięzców którego czekały atrakcyjne nagrody. O pytania zadbali Michał Oleszczyk, wspominany już dyrektor artystyczny Festiwalu Filmowego w Gdyni, który praktycznie od początku angażuje się w wydarzenie, i Rafał Grynasz z kina Iskra.

W kinie można było również nabyć książki i płyty z zaprzyjaźnionej księgarni związane tematycznie z filmami prezentowanymi na przeglądzie. Pamiątką gdyńskich klimatów w Augustowie będą też zapewne pięknie zaprojektowane karnety i broszurki. I choć jeszcze siedzą w głowie obrazy z tegorocznego przeglądu, czekamy już na edycję numer 5.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.