• 1
  • 2
poniedziałek, 15 maj 2017 13:12

„Wszędzie można znaleźć przyjaciół ...”

Napisane przez MC

„Przygody jeża Szymona”, książka dla dzieci, debiut literacki Urszuli Sieńkowskiej-Cioch, niebawem ukaże się w sprzedaży. Urszula pochodzi z Augustowa, tutaj mieszka i pracuje jako nauczycielka w Zespole Szkół Specjalnych. Poniżej prezentujemy rozmowę z autorką.

Kiedy zaczęłaś pisać? Jak wyglądały początki?

Pierwsze próby ekspresji pisarskiej podjęłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej. W trakcie wycieczki do Białowieży kupiłam pamiętnik z wypalaną okładką z napisem „Białowieża”, który sprzedawany był jako pamiątka. W tamtych czasach popularne były pamiętniki, które dawało się koleżankom i kolegom, aby się do nich wpisywali. A ja wpadłam na pomysł, że będę pisać swój pamiętnik. Zaczęłam pierwszy wpis o tym, że mama gotuje obiad. Pamiętam, że robiłam to żółtą kredką. W pewnym momencie mama weszła do pokoju i spytała, co piszę. Wtedy przestraszyłam się tego wpisu, tego, że ktoś może to przeczytać i będzie mi wstyd, jeśli coś opiszę nieudolnie. Wyrwałam tę kartkę i zniszczyłam, nie kontynuowałam już tego pamiętnika. Później przez cały okres liceum prowadziłam dziennik, a pierwsze próby pisarskie zaczęłam podejmować pod koniec szkoły średniej i na początku studiów. Były to różne zapiski prozą i wiersze, z których jeden został opublikowany w tygodniku „Radar” w rubryce z poezją współczesną czytelników. Wtedy znowu spłoszyły mnie reakcje innych ludzi, którzy na podany w czasopiśmie adres wysyłali swoje komentarze. Dostałam kilkanaście listów z całej Polski z bardzo różnymi reakcjami, łącznie z niezbyt miłymi. W związku z tym później, chociaż wciąż pisałam, z większymi i mniejszymi przerwami, wszystko właściwie trafiało do szuflady. Jedynie niektórymi wierszami dzieliłam się ze swoją siostrą i ona jest moim najstarszym i najwierniejszym czytelnikiem.

Co wobec tego sprawiło, że postanowiłaś opuścić szufladę i zaprezentować swoje dokonania szerszemu gronu czytelników?

Mieli na to wpływ otaczający mnie najbliżsi ludzie, z którymi odważyłam się podzielić swoją twórczością. Dali mi oni takie wsparcie, że zdecydowałam się pokazać to światu. Otworzyłam się też pod względem pisania, pisząc dla córki i syna.

Na jakim etapie pojawiła się twórczość dla najmłodszych?

Właśnie wtedy, gdy zostałam matką, zrobiłam pierwsze notatki do powieści dla dzieci. Kiedy później uczyłam czytać syna i córkę, zaczęłam pisać razem z nimi, namawiać je do samodzielnego pisania i sama też zaczęłam pisać dla dzieci. Pierwsze opowiadania były dla syna; jedno z nich było o wycieraczce, zagubionej podczas wyjazdu do Suwałk z dziadkiem, które to wydarzenie syn przeżył do tego stopnia, że domagał się jego uwiecznienia w formie literackiej. Za tym poszły inne opowiadania i wierszyki.

Zgodziłabyś się ze słowami Maksyma Gorkiego, że dla dzieci trzeba pisać jak dla dorosłych, tylko lepiej?

Powiedziałabym, że dla wszystkich trzeba starać się pisać jak najlepiej. Nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych. Na pewno nie uważam literatury dziecięcej za podrzędną, gorszą czy mniej poważną od literatury dla dorosłych. Wszystko, co się pisze, trzeba pisać jak najlepiej, czy jest to literatura gatunkowa, jak kryminał, czy jest to romans czy cokolwiek innego.

Jakie książki i autorzy, jeśli chodzi o literaturę dziecięcą, wymieniłabyś jako swoje inspiracje lub jako najlepsze w swoim gatunku?

Na pewno Astrid Lindgren jest dla mnie do tej pory największym wzorem. Z polskich autorów wzorem pisania dla dzieci są przede wszystkim poeci: Brzechwa i Tuwim. Ich język i sposób pisania do tej pory są przykładem pięknej, bogatej polszczyzny. Są ciągle aktualne, mają płaszczyzny czytelne zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Jestem też wielką fanką Marii Konopnickiej, co w dzisiejszych czasach nie jest może zbyt popularną fascynacją. Jeden rozdział mojej książki zawiera nawet postać inspirowaną Lisem Sadełko z powieści „O krasnoludkach i sierotce Marysi”. Uważam, że jej utwory są pełne dyskretnego humoru i emocji wciąż bliskich dzieciom.

Twoja twórczość obejmuje wiele gatunków – różne gatunki prozy, łącznie z dziecięcą, również poezja. Czy któreś z nich tworzy się łatwiej lub po prostu inaczej? Opowiadanie kryminalne, opowiadanie dla dzieci, wiersz – czy są jakieś różnice, jeśli chodzi o proces tworzenia?

Nie. Nie mam odczucia, że coś przychodzi mi łatwiej, a coś trudniej. Trudność odczuwam jedynie podczas prób pisania większej powieści dla dorosłych, trudno jest mi zapanować nad dużą ilością materiału. Nie dotyczy to jednak gatunku, sprawia mi przyjemność eksperymentowanie z różnymi. Przyznam jednak, że że wśród kilku książek dla dzieci, które do tej pory napisałam, są takie, które pisało mi się lżej i przyjemniej niż inne.

Czy zaliczają się do nich „Przygody jeża Szymona”?

Jest to jedna z tych książek, które pisało mi się łatwiej i z większą przyjemnością, dlatego, że sięga do doświadczeń wczesnego dzieciństwa, które w moim przypadku było bardzo szczęśliwe i w trakcie pisania wracałam do tych czasów. To przygody małego dziecka, które wychowywało się w Augustowie, gdzie na wyciągnięcie ręki mamy las, jezioro i łąkę. Z racji powiązań rodzinnych często bywałam na wsi, którą też przywołuję w pierwszym rozdziale swojej książki.

A jak określiłabyś główny przekaz tej książki? Czego w pierwszej kolejności dowiedzą się z niej młodzi czytelnicy?

Tego, że wszędzie można znaleźć przyjaciół, którzy dają wsparcie, z którymi można pokonać wszystkie trudności i z którymi świat wydaje się ciekawszy, dzięki wymianie doświadczeń między różnymi środowiskami.

Jak twoje wykształcenie i doświadczenie zawodowe wpływa na twórczość dla dzieci?

W przypadku „Przygód jeża Szymona” inspiracją do ich napisania był mój uczeń, Szymon, z którym pracuję już ponad pięć lat. Motyw mamy i syna wziął się stąd, że często z Szymonem i jego mamą chodziliśmy na wycieczki, gdzie poznawaliśmy jego najbliższe otoczenie. Od wielu lat prowadzę z kolejnymi klasami program Czytająca Szkoła w ramach akcji Cała Polska Czyta Dzieciom. Na bieżąco obserwuję ich reakcje i widzę, jakie treści i formy pisania są im bliskie. Czasem też „testuję” z nimi moje teksty. Tak było również z jeżem Szymonem. To reakcje moich uczniów upewniły mnie, że pomysł z użyciem wielu wyrazów dźwiękonaśladowczych w tekście był strzałem w dziesiątkę, bo pomaga rozwijać komunikację w formie zabawy. Również doświadczenie w pracy z nimi upewniło mnie co do akcji toczącej się w rytm następujących po sobie pór roku. Moi uczniowie bardzo żywo odbierają czytane im teksty, z zapałem rozwijają swoje komunikacyjne umiejętności w różnych formach, bo wspólnie robimy inscenizacje teatralne, układamy teksty na konkursy czy w ramach ćwiczeń twórczej ekspresji. To wszystko mobilizuje mnie, podsuwa pomysły, daje energię do dalszego pisania.

Jakie uczucia towarzyszą debiutowi?

Sam fakt wydania książki w formie papierowej to ogromne i pozytywne wsparcie, które zachęca do dalszego pisania. Bardzo się cieszę, że książkę wydaje ogólnopolskie, znane wydawnictwo i będzie ona dostępna w księgarniach i bibliotekach w całym kraju. Mam nadzieję, że wiele osób z niej skorzysta. Nie tylko rodzice, ale również nauczyciele. A najważniejsze jest, żeby spodobała się dzieciom.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot