• 1
  • 2
czwartek, 17 sierpień 2017 10:51

Ten Typ Mes na pokładzie

Napisane przez MC

Kolejny z cieszących się niesłabnącym zainteresowaniem koncertów na statku odbył się 13 sierpnia. Gwiazdą wieczoru był raper, Ten Typ Mes wraz z zespołem.

Cały pokład wypełniony był słuchaczami, spragnionymi wysłuchania i obejrzenia swojego ulubionego artysty na żywo. Większość znała na pamięć teksty całych utworów i niestrudzenie skandowała je wraz z wykonawcami. Nie zabrakło też zabawnych dialogów między artystami a publiką.

Po zejściu ze statku Mes podpisywał autografy, rozmawiał i pozował do zdjęć ze swoimi fanami. Mimo tego, że był na wszystkie strony rozchwytywany, zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań, związanych z jego twórczością.

Pierwszy raz w Augustowie?

Nie, bywałem tu już kiedyś jako turysta.

I jak wrażenia po dzisiejszych odwiedzinach?

Świetnie, nie był to co prawda mój pierwszy koncert na statku, ale pierwszy na statku pływającym po jeziorze.

W jednym ze swoich utworów rapowałeś, że kurorty wolisz odwiedzać poza sezonem.

Nie pamiętam, czy w Augustowie byłem w trakcie sezonu czy poza nim. Nie jestem typem kolekcjonera wspomnień. Wiem, że zdarzyło mi się wyjechać na przykład do Ustki i kilku innych nadmorskich miejsc późną jesienią i napisałem tam wtedy parę piosenek.

Co takiego ma w sobie kurort poza sezonem?

Żyje, a jednocześnie jest martwy. Jest to bardzo ciekawe. Niby wszystko się zgadza, jest to ta sama infrastruktura, tylko nieuruchomiona, a nie ma ludzi.

Twój kolega z zespołu 2cztery7, Pjus, pracuje teraz nad płytą „Słowowtóry”, na której inni wykonawcy będą wykonywać napisane przez niego teksty. Ty też?

Tak. Co prawda w śladowych ilościach, ale wystąpię na tej płycie razem z wieloma innymi ciekawymi artystami.

Co w ogóle sądzisz o ghostwritingu? W polskim hip-hopie to zjawisko chyba dość nielubiane?

Szkoda, przy innym podejściu do tematu, jego kondycja mogłaby być lepsza.

Na najnowszej płycie Mady w jednym utworze rapuje on tekst napisany przez kogoś innego. Mada należy do artystów, których niejako odkryłeś i przedstawiłeś szerszemu gronu. Czy masz teraz na oku jakieś nowe młode talenty?

Prawdę powiedziawszy raczej nie.

W wywiadzie do Ślizgu, którego udzieliliście jeszcze jako Flexxipp, powiedziałeś, że utwór „5-10-20” był jedynym jaki nagrałeś „pod wpływem”. Czy od tego czasu przybył jeszcze jakiś?

Tak zdarzyło mi się jeszcze nawinąć coś po symbolicznych ilościach, powiedzmy czterdziestka, jakiegoś mocnego alkoholu. Ale były to raczej eksperymentalne sytuacje. W studiu trzeba pracować bardzo precyzyjnie, żeby uzyskać pożądany efekt. Kawa, red bulle, sok dają inną pracę ze śliniankami, zwiększają wydzielanie się śliny. Woda z kolei sprawia, że jest się jej kompletnie pozbawionym. Są to takie sprawy, w których dość aptekarskimi metodami i ilościami substancji, dobieram konkretny pomysł, żeby uzyskać konkretną formę.

A jak przez lata kształtowało się twoje podejście do samego alkoholu, tematu od początku pojawiającego się często w twojej twórczości?

Większość ludzi korzystających z alkoholu, nie jest od niego uzależniona. Staram się pozostawać w tej większości. Są ludzie, którzy uzależniają się bardzo łatwo, wystarczy, że powąchają. Ja jestem cały czas w tej grupie, która spożywa, ale robi to rekreacyjnie. Mam nadzieję, że nie mam umysłu uzależnieniowca. Są ludzie, którzy raz pójdą do kasyna i nie mogą się powstrzymać, żeby nie przegrać oszczędności na studia swoich dzieci. Przy kontakcie z każdą używką albo uruchamia się mechanizm uzależnienia, albo szczęśliwie nie. W moim przypadku, potwierdzają to terapeuci, którzy mieli ze mną do czynienia, nie ma mowy o uzależnieniu. Jednym słowem, nuda.

Taekwondo
Gruby Benek