• 1
  • 2
  • 3
sobota, 21 marzec 2015 14:22

„To porażka z naszego punktu widzenia...”

Napisał

Wkrótce minie rok, odkąd w Augustowie została uruchomiona strefa płatnego parkowania. Postanowiliśmy sprawdzić w punktach mieszczących się przy Rynku Zygmunta Augusta i ulicy Młyńskiej, jak powstanie strefy wpłynęło na ilość kupujących, obroty w ciągu roku i samopoczucie zmotoryzowanych klientów.

"Kiedy powstał tu płatny parking, był jeden wielki postrach, dopiero kiedy okazało się, że przy targowisku znajduje się darmowy, temperatura nieco opadła" - śmieje się pani Magda w sklepie meblowym przy ulicy Młyńskiej. Czy widać różnicę w ilości klientów? - "Wszystko zależy od tego, czy parkingi obok targowiska są już zajęte. Zdania są podzielone, ale płatnej strefy większość ludzi po prostu unika". Potwierdza to także właściciel znajdującego się tuż obok niewielkiego sklepiku - "Nie ma co się oszukiwać" - mówi - "Każdy idzie tam, gdzie jest za darmo. Wystarczy czasem rzucić okiem - bezpłatny parking przy rynku zastawiony samochodami, a proszę spojrzeć, ilu ludzi chodzi między straganami".

"Wiadomo, że jak klient nie może zaparkować, to nie kupi" - słyszymy w Lewiatanie. Informacja o tym, czy od czasu powstania strefy obroty sklepu się zmieniły, to już sprawa firmy, ale kiedy pytamy naszą rozmówczynię o zdanie na temat powstałej strefy, nie ma wątpliwości - "To anomalia, która nie powinna w ogóle istnieć". Czy zatem wcześniej było lepiej? "Oczywiście" - odpowiada zdecydowanie.

Przy Rynku Zygmunta Augusta w lokalach, które odwiedzamy, jest jeszcze gorzej. Od czasu powstania strefy liczba klientów spadła, i to znacząco.

Pani Ania sama jest za strefą, byłaby nawet, gdyby nie jeździła samochodem, bowiem uważa, że wpływa ona na wygodę i bezpieczeństwo. "Ale to tylko moja opinia" - dodaje - "Mieszkam przy Łaziennej, gdzie są miejsca parkingowe, a i tak mam zablokowany wyjazd. My, jako Polacy, mamy niestety taką mentalność, że jak trzeba zapłacić, to jest problem. Nieważne o jaką sumę chodzi. I dlatego liczba klientów spada. Wyraźnie".

"Ta strefa to dla nas zabójstwo. Od czasu jej powstania sprzedaż spadła wręcz dramatycznie. Zresztą nie tylko u nas" - słyszymy od pani Elżbiety - "Zdarza się, że klient wpada do sklepu z informacją, że ma tylko chwilę, bo za moment musi wracać do samochodu. Takie ograniczenie działa na postawę kupujących. Ludzie są sceptyczni do samej idei, więc po co ich zmuszać do jej zaakceptowania? Może gdyby miasto miało z tego jakiś dochód, byłby jakiś sens całej inwestycji. A tymczasem zamiast zagospodarować ten obszar wolano oddać go pod władanie obcej firmie, a pieniądze wydać na wybrukowanie tego parkingu kostką, tak samo zresztą jak całej ulicy Mostowej. Komu ona jest tutaj potrzebna?" - pyta pani Elżbieta, zwracając uwagę na dodatkowy aspekt sprawy - "Na Mostowej, na rowerze można wytrząść z siebie wszystko, a o chodzeniu też lepiej nie wspominać, na przykład latem w butach na miękkiej podeszwie". "Paniom w szpilkach też nie polecam" - dodaje Jacek - "Od niejednej klientki słyszałem, czym to się może skończyć".

"Czy chodzi o samą strefę czy o opłatę?" - pytamy. Odpowiedź nie zaskakuje: "Wiele osób dojeżdża do pracy. Te 50 groszy razy osiem godzin w ciągu roku daje sporą sumę. Za nic."- wyjaśnia Jacek – "Mnie udało się w tej kwestii porozumieć, ale to już po prostu dobra wola osoby, z którą rozmawiałem". "Jeśli ktoś ma tu adres zameldowania, karnet podobno kosztuje 20 zł."- uzupełnia pani Elżbieta. - "Ale to bez znaczenia. Płacenie po prostu zniechęca". Zatem wprowadzenie strefy było złym pomysłem? - "Jednoznacznie tak" - oceniają nasi rozmówcy - "To porażka z naszego punktu widzenia jako użytkowników i sprzedawców. Parking utrudnił bowiem życie jednym i drugim. Z jednej strony odblokowano nam ruch, bo wcześniej rzeczywiście cała ulica była chwilami nieprzejezdna, ale z drugiej nic pozytywnego to nie wniosło. Dookoła wyznaczono w dodatku ulice jednokierunkowe. Teraz, żeby gdzieś dotrzeć, trzeba jechać dookoła. To żadne usprawnienie". "Rozmawiałem z instruktorami prawa jazdy" - mówi jeszcze Jacek - "którzy specjalnie przywożą tu kursantów, żeby ich przećwiczyć. Przecież w te jednokierunkowe ulice powinno skręcać się "po skosie" a nie pod kątem prostym. Cała okolica - parking, ulice, kostka - wygląda tak, jakby autor projektu w ogóle nie znał Augustowa ani augustowian, a przecież to oni ze wszystkiego korzystają".

"O kwestii wpływu płatnej strefy parkingowej w tym miejscu na funkcjonowanie sklepów wspominałam już wielokrotnie" - słyszymy w kolejnym lokalu - "Jest źle. Sytuacja doprowadziła nawet jedną z osób do katastrofalnych problemów. Żeby chociaż ten parking cieszył się jakimś szczególnym zainteresowaniem użytkowników. A jednak wciąż istnieje".

Zdania i opinie jak zwykle będą wśród mieszkańców podzielone. Ale to, co usłyszeliśmy, w zasadzie nie wymaga dodatkowego komentarza.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot