• 1
  • 2
  • 3
środa, 22 kwiecień 2015 16:44

Pozytywny Augustów

Napisał

O tym, co drażni mieszkańców Augustowa, już z nimi rozmawialiśmy. By pozostać obiektywnym, nie wypadało nie spytać o drugą stronę medalu, czyli pozytywy miasta i życia w nim. Jakie są i czy w ogóle je dostrzegamy? Te pytania okazały się znacznie trudniejsze.

– Ciężka sprawa – odpowiada grupa młodych ludzi na ulicy Mostowej. – Trudno coś wymyślić na poczekaniu. Nie ma gdzie jeździć – mówi jeden z nich, z rowerem – głównie wyczynowo. – Ale rynek jest fajny – dodaje inny. – Standardowo: jeziora, kanały, lasy, można pospacerować – wymieniają bez specjalnego entuzjazmu. – Plusem jest to, że miasto jest małe i łatwo wszędzie dotrzeć – zauważają.

Pracownicy miejskiego targowiska od dawna nie mają powodów do radości. – Ani ludzi, ani zarobku – oceniają – z czego tu się cieszyć? – Co prawda rynek wygląda inaczej, ale gdzie podział się klimat tego miejsca, który był najważniejszy, także dla turystów? – pyta pan Eugeniusz. Po długim zastanowieniu jako pozytywną rzecz wymienia parkingi i przejazd obok sklepu ogrodniczego, ale nie równoważą one, jego zdaniem, minusów. Kolejna nasza rozmówczyni dodaje, że nawet sama z siebie nie jest zadowolona, ponieważ nic nie sprzedaje.

Pan Antoni, emeryt o podobno bardzo pozytywnym usposobieniu, nie wie, co powiedzieć. – Może klimat i atmosfera – zastanawia się. – Ale mieszkałem już w wielu miastach i każde miało jakiś klimat. Prowadzę aktywny tryb życia. Kiedy przeprowadzałem się do Augustowa, miałem ciarki na plecach, co ja tu będę robił. Tymczasem okazało się, że poznałem dużą grupę narciarzy. To zdecydowany plus, lecz będący wynikiem inicjatywy ludzi, a nie jakiejś ogólnej dodatniej tendencji.

Kolejny z naszych rozmówców chciałby w "krzywym zwierciadle" pochwalić Policję. Podobają mu się "nienormalne pomysły" nowego komendanta, ponieważ, paradoksalnie, przynoszą one pożytek. – Kiedy przechodziłem ul. 3 Maja myślałem, że będzie szła procesja – mówi – bo ustawiono aż cztery radiowozy. Zgodnie z poleceniem policjanci nie mogą się schować, stoją na "włączonych kogutach", nie wolno im przebywać w samochodzie. Bardzo mi się to podoba, bo są widoczni we wszystkich newralgicznych punktach Augustowa, np. na ul. Wojska Polskiego, gdzie samochody często przyspieszają. A zawsze narzekałem, że kiedy przychodzi sezon i zaczyna się choćby picie na mieście, żadnego policjanta nie widać. Po drugie, nasz region przoduje w Polsce pod względem ilości donosów, ale dzięki temu mamy ogromną wykrywalność, a ludzie dbają, żeby nie rozwinęła się jakaś większa "bandytka", np. porwania dla okupu. Po trzecie, u nas panuje bieda, ale czasem lepiej biedniej, lecz normalniej, niż w większych miastach, gdzie przede wszystkim liczy się dolar i złotówka – wymienia.

– Daje się żyć – bez specjalnego entuzjazmu oceniają Jakub i Ola – jak jest zimno, nie ma nikogo na ulicach, jak jest ciepło, są tłumy. Dobrze, że blisko mamy przyrodę, a nie tylko same blokowiska pozbawione zieleni. Można wybrać się za miasto i odpocząć w spokoju.

Doceniają również czyste powietrze. Na pytanie, co zmieniliby w Augustowie, też specjalnie nic nie przychodzi im do głowy. – Tragedii nie ma – uważają – ale czegoś brakuje.

Mieszkanka Augustowa spotkana przez nas w okolicach kina nie zgadza się z negatywnym obrazem życia w mieście. – Widać ogromną różnicę, odkąd zniknęły tiry – zaznacza. – Kiedy jeździły, nie dało się wytrzymać i każdy narzekał. Teraz naprawdę można to docenić.

– Jeziora – to jedyne, co przychodzi na myśl Emilii i Patrycji. – W wakacje bywa fajnie. Ale poza tym tu naprawdę nic się nie dzieje. Co pozostaje? Po knajpach chodzić albo pić na bulwarach? Też nie można, bo pilnuje policja. Zaczyna robić się ciepło, więc gdzieniegdzie pojawiają się już jacyś ludzie, ale i tak każdy odwiedza w kółko te same miejsca. Dobrze chociaż, że mamy sporo plaż – podsumowują.

– Nie jest tak źle – odpowiadają Patrycja i Michał, którzy wybrali się do miasta razem z małym Krzysztofem. – Puby, promenada dookoła jeziora, park, choć mógłby mieć gładszą kostkę, nie jest drogo, mimo opinii niektórych. Zresztą po samochodach widać, że mamy bogatych mieszkańców – uśmiecha się znacząco Patrycja, wskazując na parking. – I wszędzie blisko. Ostatnio w 80 minut przeszłam z ul. Mazurskiej na koniec Augustowa. Nie ma powodów wyłącznie do narzekania. Zresztą zależy, co kogo interesuje – dodaje.

Błażej i Mateusz jeżdżą po Rynku rowerami. Według Błażeja sprawy polityczne stoją kiepsko, ale jemu osobiście jest tu dobrze. – Lubię augustowskie widoki, lubię Augustów za cały klimat, fajnych ludzi – spokojnie odpowiada. Podobnie myśli jego towarzysz.

Uśmiechnięta pani Małgorzata stwierdza: – Kocham to miasto i nie chciałabym mieszkać gdzie indziej. Wszędzie mam niedaleko, nie muszę narzekać na tramwajowy ścisk i wieczną gonitwę. Samochodem nie jeżdżę, więc w dużym mieście bym się nie odnalazła. Jest przyroda, jest cisza i spokój. Codziennie rano wstaję i w ramach rehabilitacji idę nad jezioro, z kijkami czy bez. Jest mi tu dobrze, po prostu.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot