• 1
  • 2
piątek, 24 lipiec 2015 09:40

"Wozimy ze sobą Augustów"

Napisała

Zespół Tańca Ludowego "Bystry", którego celem działania jest podtrzymywanie tradycji ludowych różnych regionów Polski, a przede wszystkim popularyzacja folkloru augustowskiego, istnieje od 2002 roku. Przez ten czas zdążył na trwałe wpisać się w wizerunek miasta i dać się zauważyć poza jego granicami. O działalności "Bystrego" rozmawiamy z kierownikiem artystycznym i choreografem zespołu, Haliną Poźniakowską, i jego członkami.

Niedawno wróciliście z występów w Grecji.

Halina Poźniakowska: W związku z tym, że należymy do Europejskiego Stowarzyszenia Zespołów Folklorystycznych (weszliśmy tam dzięki zdobytemu w Bułgarii tytułowi "Najlepsi z najlepszych"), mamy możliwość wyjazdów na festiwale niekonkursowe organizowane za granicą. Chodzi w nich nie o to, by coś zdobyć, a o pokazanie swojego kraju, regionu, miasta.

Nie po raz pierwszy oglądano was poza granicami Polski.

HP: Nie, choć występujemy głównie tutaj. Ale braliśmy też udział w dniach polskich na Litwie, tańczyliśmy w Czechach, w Bułgarii, która, jak już wspomniałam, otworzyła nam drzwi do Europy.

Z jakimi reakcjami spotykacie się na tego typu pokazach? Polski folklor jest odbierany pozytywnie?

HP: Każdy folklor ma w sobie coś pięknego, ale nasz jest wyjątkowy, ponieważ ciągle coś się dzieje na scenie. Nieważne o jaki region kraju chodzi – zawsze jest ten pęd, szybkość, żywiołowość. Natomiast tańce południowo bałkańskie, choć mają swój urok, nie są tak malownicze choreograficznie.

A jeśli chodzi o wasze wrażenia?

Patrycja Wojewnik: Sądzę, że ludzie bardzo pozytywnie odebrali nasz występ. Nie tylko naszego zespołu, ale wszystkich, które tam tańczyły. Atmosfera była fantastyczna

HP: Dodam, że jesteśmy takim zespołem, który rozkręca festiwale. Moja młodzież świetnie się w tańcu sprawdza i ma ze sobą muzykę, która poniesie każdego.

Jakie emocje towarzyszą wam na scenie?

PW: Czujemy się swobodnie, może dlatego, że bardzo się lubimy. Nie ma tak, że krępujemy się sobą czy wstydzimy się siebie.

Zbyszek Grzymkowski: Jest uśmiech, zabawa.

HP: Sama zauważam, zwłaszcza w tej najstarszej grupie, że nie robi im już problemu, że trzeba partnera objąć, zatańczyć kolano w kolano, że noga w nogę musi iść.

To jednak chyba nie tylko kwestia zżycia. Widać, że dobrze czujecie się w zespole folklorystycznym. Da się to zauważyć choćby po waszych występach w Augustowie i swobodzie, z jaką poruszacie się po mieście w ludowych strojach.

HP: Dokładnie. I to jest moje osiągniecie wychowawcze. To, że młodzież nie wstydzi się siebie, tego, skąd pochodzi. Wspomnę, że jak zaczynaliśmy w 2002 roku, zespół liczył tylko 16 osób (obecnie jest ok. 70 – przyp. red), które tańczyły ze spuszczonymi głowami i wbitym w ziemię wzrokiem. Co najgorsze, spotykałam się z opiniami, że zakładając zespół ludowy, robię z Augustowa wieś. Na szczęście powoli ludzie zaczęli się do tego pomysłu przekonywać. Dostrzegli nasz potencjał i to, że to dobry sposób na promocję miasta.

Zwłaszcza, że prezentujecie lokalny folklor – dawny augustowski strój miejski i lokalne tańce.

HP: Mamy grupę reprezentacyjną, która wykonuje augustowsko-suwalskie tańce, piosenki i przyśpiewki. Zespół tańczy również tańce lubelskie, krakowskie i ułańskie. Jednak wnosimy zawsze ten nasz lokalny akcent. Bo co z tego, że pojadę na występ np. z "Lublinem", jak tańczy to pół Polski. Chodzi o to, żeby przebić swój folklor, żeby w Polsce wiedzieli, że istnieją tańce augustowsko-suwalskie, aby stały się rozpoznawalne. I co mnie bardzo cieszy, jest już jeden zespół, który po nie sięgnął – Zespół Pieśni i Tańca "Grajewianie". To znaczy, że zarażamy.

Zaraża również sam zespół, skoro ma coraz więcej członków. Co was do niego przyciągnęło i co w nim zatrzymało?

Robert Juchniewicz: Na początku, jako dzieciak, chodziło się dla zabawy. Albo dlatego że mama kazała. Czuło się również fajną atmosferę.

PW: To pani Halina miała taki urok, że potrafiła zachęcić do chodzenia na te zajęcia. Zawsze zbierała dzieci z klas, w których uczyła.

Julia Wasilewska: Świadomie działać w zespole zaczęliśmy jednak chyba dopiero w gimnazjum. W podstawówce były jeszcze bunty.

Koleżanki i koledzy nie dziwili się, że jesteście członkami zespołu ludowego?

ZG: Czasami tak. Choć teraz dużo osób żałuje, że nie zapisało się do "Bystrego". Kiedyś to nikt nie chciał, a teraz, zwłaszcza jak są większe wyjazdy, nie mogą przeboleć, że omija ich fajna przygoda.

HP: Dodam tylko, że na te wyjazdy trzeba było zapracować. Oni bardzo dużo ćwiczą. Jedno wejście trzeba czasem powtarzać 7, 8 razy. To kawał pracy i kawał poświęcenia. Ale warto, bo niejako "wozimy" ze sobą Augustów.

ZG: Zawsze mamy ze sobą logo zespołu, Augustowa i Towarzystwa Młodego Krechowiaka.

HP: Już nas rozpoznają i kojarzą z tym miastem.

Jeśli chodzi o wspomnianą pracę. Dużo czasu zajmuje przygotowanie się do występu, nauczenie się nowego układu?

ZG: Nauczenie może nie, ale wyszlifowanie kroku, żeby było równo, zajmuje sporo czasu. Same zapamiętanie figur przychodzi szybko.

PW: Teraz też jest trochę inaczej, bo, jako że mamy dłuższy staż, pani Halina na nasze własne pomysły patrzy przychylniej. Fajnie, że instruktor wykorzystuje rozwiązania zaproponowane przez członków zespołu.

HP: Czasami mają o wiele lepsze pomysły od moich. Zauważam też, że nabywają choreograficznego widzenia tańca. Wiedzą, co się sprzeda, co jest dla nich łatwiejsze do wykonania, co atrakcyjniejsze. Inaczej też patrzą na folklor. Zwracają uwagę i u siebie, i u innych zespołów na to, czy dobrze robią dany układ, czy równo, jak trzymają ręce, jak wykonują ustawienia, obroty, czym różni się jeden folklor od drugiego.

ZG: "Bystry" to jednak nie tylko tańce i wyjazdy. To również poznawanie nowych kultur, ale też nowych znajomych. Zawsze, jak wyjeżdżamy, poznajemy kogoś nowego.

I zapewne, jak już była mowa, nabieracie pewności siebie.

HP: Odwagi przede wszystkim. Oni nawet nie wiedzą, jacy są odważni i operatywni. Wiem to po starszych, którzy już opuścili zespół. Od wielu osób słyszałam, że dzięki działalności w zespole, wiedzą, czego chcą, są bardziej otwarci. Jestem dumna, że członkowie "Bystrego" odnajdują się świetnie na studiach, biorą udział w projektach, niektórzy weszli dalej w taniec. Coś w nich zaszczepiłam.

Teraz najważniejsze jest to, żeby ten zespół utrzymać. Udało mi się przeforsować w Towarzystwie Młodego Krechowiaka, przy którym funkcjonuje "Bystry", aby przedłużyć wiek działalności w zespole. Na początku na zajęcia można było uczęszczać do końca gimnazjum, obecnie do ukończenia szkoły średniej, bo potem większość osób wyjeżdża na studia. Ale jak ktoś zostanie w Augustowie, myślę, że będzie mógł dalej działać w zespole. Zobaczymy, jak to się ułoży. W każdym razie za dwa lata obchodzimy 15-lecie istnienia.

A wasze najbliższe plany?

HP: W wakacje ostatni występ mamy 26 lipca, na setną rocznicę utworzenia 1 Pułku Ułanów Krechowieckich.

ZG: Ostatni planowany.

HP: No tak, bo mówiąc szczerze, jak jest potrzeba, musimy działać.

Dziękujemy za rozmowę i oby jak najwięcej okazji do tego typu działania.

W imieniu młodzieży i opiekuna zespołu kierujemy słowa podziękowania osobom i instytucjom, które dofinansowały wyjazd "Bystrego" na festiwal w Grecji: Kuratorium Oświaty w Białymstoku, Burmistrzowi Miasta Augustowa, Prezesowi Kanalizacji i Wodociągów Miejskich w Augustowie, Dyrektorowi Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej "Giga" w Augustowie, Nadleśniczemu Nadleśnictwa Augustów, Prezesowi Banku Spółdzielczego w Augustowie, Dyrektorowi Żeglugi Augustowskiej, Prezesowi Towarzystwa Młodego Krechowiaka oraz innym instytucjom działającym w naszym mieście.

Więcej w tej kategorii: « Odrodzić harcerstwo W trasie »

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.