• 1
  • 2
  • 3
piątek, 07 sierpień 2015 11:56

Augustowskie posesje

Napisał

To, że augustowianie potrafią nie tylko dbać o swoje posiadłości, lecz także urządzają je z pasją, smakiem, a przede wszystkim z sercem udowodniła pierwsza edycja konkursu na najpiękniejszą posesję 2015 roku. Postanowiliśmy porozmawiać z jego laureatami.

Skąd pomysł na taką a nie inną koncepcję urządzenia posesji?

Państwo Skowrońscy (miejsce I): Można powiedzieć, że dyktowało go życie i potrzeba. Nasz ogród powstawał w przeciągu 26 lat. Od 3 lat dosadzamy już tylko rośliny. Nie mieliśmy jakiejś ogólnej koncepcji. Zaczynaliśmy od szkółki rzeźbiarza, Bronisława Skowrońskiego. A potem wszystko jakoś rozwijało się samo. Kiedy człowiek wychodzi do ogrodu i widzi, co w nim jest, przychodzi chęć, żeby dodać coś jeszcze. Zawsze tworzyliśmy ten ogród z sercem, z czasem doszło może coś na kształt większej pasji, tym bardziej że dostęp do roślin też znacznie się ułatwił.

Państwo Wiśniewscy (miejsce II): Mieliśmy projekt domu. Trzeba było coś wymyślić. Szukaliśmy inspiracji w katalogach. Tak naprawdę zlepialiśmy ze wszystkiego, ale zgodnie z naszymi pomysłami. Nie chcieliśmy, żeby działka była duża. Zwykłej trawy mamy niewiele, ponieważ nie zawsze jest czas kosić. W prasie zamieszczono zdjęcia ogrodu, który stanowi tylko niewielki dodatek do całości. Oceniany był całokształt: brama, dom, usytuowanie. Nie sztuką jest urządzić ogromną działkę, znacznie trudniej zagospodarować niewielką. My mamy 800 m.

Państwo Taraszkiewicz (miejsce III): Odpowiadają nam naturalne środowiska, staraliśmy się więc stworzyć tutaj taki gąszcz. Ogród jest na razie stosunkowo młody, pierwsza cześć powstała 4 lata temu. Rozrósł się sam. Zazwyczaj kupujemy rośliny, rozstawiamy je i patrzymy, czy ładnie wyglądają w danej kompozycji. Stosujemy też geometrię trójkątów, np. trójkąt roślin czerwonych, trójkąt żółtych, żeby uniknąć jednostajności. Teraz oceniamy już na oko, co gdzie pasuje.

Utrzymanie ogrodu i dbałość o wygląd posesji to z pewnością dużo pracy, ale zapewne również ogromna przyjemność?

Państwo Skowrońscy: To przede wszystkim przyjemność, która jest także pracą. Ale nie ma jej tak wiele i nie stwarza dla nas problemu. Trzeba przycinać trawę, nawozić. Najwięcej kłopotu jest na wiosnę. Kiedy rośliny się rozrastają, obowiązków ubywa. Wszystko lubimy w tym ogrodzie. Wszędzie, gdzie się nie skręci, czuje się ten oddech, spokój. Nie musimy szukać go gdzie indziej. Wystarczy usiąść na ławeczce, wieczorem, kiedy włącza się oświetlenie. Choć ogród ma 1000 m, nie widać go z ulicy. Jest nasz. Prywatny. Czasem tylko ktoś pyta, czy może wejść i obejrzeć.

Państwo Wiśniewscy: Cała posesja urządzona jest tak, żeby uzyskać wygodę bez zbędnych komplikacji. Praktycznie. A dodatkowo chodziło o estetykę. Trochę w stylu zachodnim. Z praktyki wiedzieliśmy jaką część przeznaczyć np. na trawnik do pokopania piłki. Jest też dużo kostki, specjalnie dobieranej, zamiast kory w kwietnikach mamy podobny do niej kamień, jest czysto. Zainstalowaliśmy system nawadniania. Sam dom od początku był pomyślany jako parterowy, wszystkie pomieszczenia na jednym poziomie, bez wspinania się po schodach. Wystarczy otworzyć okno balkonowe, żeby wejść na taras. Zresztą te okna mogą jednocześnie służyć za drzwi. Jest wejście główne, robocze, i dla gości. System kamer i możliwość sprawdzenia na każdym telewizorze w mieszkaniu przesyłanego przez nie obrazu.

Pan Taraszkiewicz: Odpoczywamy tutaj przy wykonywaniu rożnych prac. To, co zaprząta nam głowę na co dzień, raz w tygodniu zostawiamy za sobą i przychodzimy do ogrodu. Kiedy jest ładne lato, po pracy robi się to z przyjemnością. Chyba że akurat pada i mrozi, ale i tak nie ma tu zajęcia od rana do wieczora.

Pani Taraszkiewicz: Ja lubię róże, rododendrony i azalie. Ogród przynajmniej raz w tygodniu fotografuję, żeby widzieć, jak się zmienia. Systematycznie nawozimy, mamy system nawadniający i oczywiście serce. Podobno, kiedy tak podchodzi się do roślin, one odpowiadają tym samym.

Pan Taraszkiewicz: Ja zajmuje się oczkiem wodnym. Zapewniłem odpowiednią filtrację, udało mi się stworzyć taki klimat, żeby woda była przejrzysta. Najlepszy sposób to drobnoustroje i rośliny wodne. Oczywiście poza filtrem, w którym zaszczepiłem bakterie wodne z mojego akwarium funkcjonujące w nim już od wielu lat. Rośliny w strumieniu wychwytują azot, fosfor i potas, czyli te pierwiastki, które powodują rozrost glonów. W całym ogrodzie działa specjalny system nawadniający i spryskiwacze. Jest też rozłożona linia kropelkująca, ustawiony zegar i zainstalowany czujnik deszczu. Jeśli nie wykryje wody, co dwa dni następuje podlewanie. W ten sposób nie musimy martwić się o stan ogrodu podczas naszej nieobecności. Jest u nas gruba warstwa kory, ok. 15 cm, przez którą chwast nie może się przebić, stąd odchodzi konieczność pielenia.

Jakie rośliny można zobaczyć na terenie posesji?

Państwo Skowrońscy: Fuksje, brunery, języczki, żurawki, perukowce, sadziec. Jedne rozkwitają, inne przekwitają. Mamy nawet klon japoński, rzadkość w naszych warunkach. Pnącze nad domem to jadalne kiwi. Liście i owoce wielu z roślin można jeść i parzyć, choćby cytrynowca. Oprócz tradycyjnego czarnego bzu posiadamy też koralowy, nazwany tak ze względu na charakterystyczne czerwone jagody, oraz odmianę z ciemnymi liśćmi. Wszystko pojawiało się stopniowo. Jednego dnia aksamitki, następnego coś innego.

Państwo Wiśniewscy: Dużo szukaliśmy w Internecie. Zależało nam na zieleni, trawie, roślinach kwitnących. Takich, które lubią słońce, bo działka jest słoneczna. Każda kwitnie w innym czasie, ale razem się komponują. Trawy pampasowe, które będą mieć ogromne srebrne pałki, wkrótce urosną i zasłonią posesję od ulicy. Bo jak na razie mało tu prywatności.

Państwo Taraszkiewicz: Ze wszystkich zasadzonych nie przyjęły się tylko dwie rośliny, a gatunków jest około 200. Trochę zmian zamierzamy jeszcze wprowadzić. To, co będzie nam się podobało i co wytrzyma nasz klimat. Jeździmy po szkółkach i różnych sklepach. Konkretnego planu nie mieliśmy. Kilka roślin co roku zawsze zmienia miejsce. W tym roku doszła pergola. Zasadziliśmy też brzoskwinie, kiwi, jabłonkę kolumnową, borówkę amerykańską. Trawy pampasowe na wiosnę będą wyższe od tui, oczko powstało z myślą o dzieciach, mamy też w planach powiększenie go do rozmiaru piaskownicy.

Czy spodziewali się państwo wygranej?

Państwo Skowrońscy: Nie przywiązywaliśmy do wygranej jakieś wielkiej wagi, ale kiedy zadzwoniono do nas z informacją o niej, zrobiło nam się miło. Nie chodzi o radość z faktu zajęcia pierwszego miejsca tylko o to, że ktoś inny docenił to, co dla nas ma wartość. Kiedy weszła komisja, padło stwierdzenie: "tu jest jak w ogrodzie botanicznym". Możliwe, ale przecież tak długo powstawał.

Państwo Wiśniewscy: Ogród mamy dopiero dwa miesiące, niewiele w nim jest, a nagrodę otrzymaliśmy za wygląd całej posesji. Nam się podoba. I cieszymy się, że ktoś chce ją obejrzeć albo wziąć z nas przykład.

Państwo Taraszkiewicz: Potraktowaliśmy to jako zabawę. Komisji na pewno spodobała się woda, korzenie w strumieniu. Ale zaskoczenie było. Cieszymy się, że udało nam się zająć miejsce na podium.

Galeria zdjęć: zdj. 1-4 – I miejsce; zdj. 5-8 – II miejsce; zdj. 9-12 – III miejsce.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot