• 1
  • 2
  • 3
sobota, 05 wrzesień 2015 13:22

Do nowej aktywności zmotywowała mnie choroba

Napisał

Pani Ewa Matulewicz, prezes Augustowskiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych "ASON", została laureatkę etapu wojewódzkiego Konkursu Lady D. 2015, który ma na celu docenienie kobiet pomimo choroby wnoszących istotny wkład w życie społeczne i zawodowe. Uroczysta gala podsumowująca odbędzie się już 8 września 2015 r. o godz. 11 w Białymstoku. Z nią samą postanowiliśmy porozmawiać osobiście.

Nazwa organizowanego od 2002 roku konkursu pochodzi od angielskiego wyrażenia Lady Disabled - Dama Niepełnosprawna. Niektórzy kojarzą go też ze zmarłą tragicznie księżną Dianą i jej działalnością charytatywną. Czym dla Pani jest to wyróżnienie?

Zwłaszcza na etapie województwa ma bardzo duże znaczenie. Oznacza, że ktoś dostrzega to, co robimy, naszą wartość. Przecież tak naprawdę jesteśmy normalnymi ludźmi. I nie chodzi tu o mnie, ale o innych w podobnej sytuacji. Cieszę się, że miałam odwagę wystartować, bo gdybym się nie zgodziła, nikt by mnie nie zobaczył. Pomyślnie przeszłam etap wojewódzki i zostałam laureatką. Sama nie wiem, dlaczego. Wyjaśnienie przyniesie zbliżająca się gala. Na podstawie wygranej mogę powiedzieć, że stowarzyszenie istniejące 5 lat jest ważne i potrzebne a jego praca dostrzegana.

Czy Pani zdaniem sytuacja osób niepełnosprawnych się poprawia? Czy może jest odwrotnie?

Nie jestem marzycielem. Przez lata nikt nie myślał o potrzebach osób niepełnosprawnych i myślę sobie, że i dziś nie czujemy takiej potrzeby. Choćby i w Augustowie np. pasy kończą się krawężnikiem, którego ktoś na wózku nie pokona. Ale jest coraz lepiej, coraz więcej barier architektonicznych znika.

Na Zachodzie i od niedawana u nas, zgodnie z przepisami prawa budowlanego, plany nowych budynków uwzględniają obowiązkowe udogodnienia dla niepełnosprawnych.

W starych też jest to możliwe, potrzeba tylko chęci. Miejsca użyteczności publicznej również są dostosowane do osób na wózku. W Białymstoku dzięki jednemu ze stowarzyszeń osoby niepełnosprawne są ekspertami w wyznaczaniu miejsc przyjaznych dla nich. Na wsiach jest znacznie gorzej niż w miastach. Tam oprócz barier komunikacyjnych zwyczajnie trudniej gdzieś dotrzeć. Okno na świat otwiera Internet. Myślę, że najpierw należy zlikwidować bariery społeczne.

Wiele osób potencjalnie zdrowych w przyszłości może spotkać wypadek bądź choroba.

Wiele lat pracowałam w British American Tobacco, byłam aktywna zawodowo, miałam swoje plany. Niepełnosprawność sprawiła, że musiałam je zmienić. Traktuję to jako odruch bezwarunkowy. Kiedy dostaje się diagnozę, ręce opadają. Jedni się zamykają, inni potrzebują kontaktu. Z moim temperamentem i charakterem nie mogłam po prostu niczego nie robić. A wykluczenie z rynku pracy po prostu mnie zmotywowało. Już wcześniej powstała inicjatywa stowarzyszenia, więc postanowiliśmy je założyć. Ja sama, poszukując informacji o swojej chorobie, mogłam liczyć tylko na pomoc innych chorych. Dzięki temu poznałam sporo osób. To był początek.

O wszystkim decyduje charakter?

Myślę, że trzeba mieć do tego predyspozycje, ale często do działania mobilizuje choroba, znam wiele osób aktywnych z gorszą sytuacją niż moja.

Co było potem?

Kiedy zaczęłam pełnić kierownicze stanowisko, musiałam się uczyć, szukać informacji, żeby funkcjonować. Nawiązaliśmy kontakt z suwalskim "Pryzmatem" i wieloma innymi. Planowałam podjąć studia podyplomowe, ale w Białymstoku nie otworzono wybranego przez mnie kierunku. Dzięki towarzystwu "Amicus" ukończyłam Akademię Kompetencji Rozwoju Lidera NGO. W tym roku zorganizowaliśmy szkolenia w sieci dla osób niepełnosprawnych w porozumieniu z fundacją "Aktywizacja". Ponieważ nie otrzymujemy żadnych subwencji, przeważnie utrzymujemy się ze składek członkowskich i startu w konkursach.

Ten ostatni przyniósł przede wszystkim satysfakcję osobistą?

Jestem mile i pozytywnie zaskoczona. Zresztą w ogóle należę do jednostek pozytywnie nakręconych i chyba czasem niepoprawnych optymistek. Pani kierownik poinformowała, że chce mnie zgłosić. A ja cieszę się, że to zrobiłam. Ale nie spodziewałam się wyróżnienia na tym etapie. Znam wiele osób w Białymstoku i Augustowie działających bardzo aktywnie. Jako stowarzyszenie chcemy utworzyć, jeśli władze będą przychylne, miejsce do dziennego pobytu dla wszystkich z niepełnosprawnością ruchową, tak by jednocześnie miały one możliwość rehabilitacji.

Nasze stowarzyszenie zostało sygnatariuszem apelu gdańskiego o godne i niezależne życie osób niepełnosprawnych w Polsce. Wręczyłam go pani wicestarościnie i opowiedziałam o sytuacji. Nie wiem jak to się stało, ale kiedy kilka dni temu zajrzałam na stronę PCPR, wszystko było tam pięknie opisane. Myślę sobie, że to taki mój mały sukces.

Życzymy zatem kolejnych. I dziękujemy za rozmowę.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot