Wydrukuj tę stronę
czwartek, 21 kwiecień 2016 15:20

"Nikt dzieci nie będzie przenosił do piwnicy"

Napisane przez IT

"Nikt dzieci nie będzie przenosił do piwnicy" uspokajała rodziców dzieci sześcioletnich dyrektor Przedszkola nr 6 w Augustowie na spotkaniu poświęconemu organizacji roku szkolnego 2016/2017, które odbyło się we wtorek 19 kwietnia. Rodziców martwi realna wizja przeniesienia ich dzieci do Zespołu Szkół Samorządowych.

W wyniku uchwały podjętej przez miejskich radnych od września tego roku w szkołach nie będzie klas zerowych, które do tej pory funkcjonowały. Augustowskie władze zaistniały "problem" wynikający ze zmian w ustawie oświatowej próbują obecnie rozwiązać w ten sposób, że dzieci sześcioletnie, które nie rozpoczną nauki szkolnej zostaną przydzielone do przedszkoli. I tu pojawia się kolejny kłopot, bo miejsca dla wszystkich nie wystarczy.

Przedszkole Samorządowe nr 6 ze względu na swoje atrakcyjne położenie w centrum miasta prowadzi największe nabory w mieście. W tym roku otrzymało pozwolenie od organu prowadzącego, czyli Urzędu Miasta, na utworzenie dodatkowych dwóch oddziałów przedszkolnych, ale zlokalizowanych nie w budynku przedszkola, który pęka w szwach, ale przy Zespole Szkół Samorządowych, w budynku za Urzędem Pracy przy ulicy Mickiewicza, gdzie "zawsze, od lat mieściły się też zerówki" - jak to określiła dyrektor przedszkola. Jedną z grup, i to budzi emocje rodziców, tworzyć będą dzieci dotychczas uczęszczające do przedszkola przy ulicy Śródmieście. "Myślę, że robimy to po najmniejszych krzywdach dla dzieci, dlatego że przenosimy całą grupę, łącznie z wychowawczyniami, z salową, z naszym wyżywieniem, na wszystkich warunkach przedszkola. Jedyna różnica jest taka, że będzie to inny budynek. Ale nie wiem czy to nie lepiej, bo tam warunki są dobre. (...) Dziecko nie będzie miało też wielkiego kontaktu z dużą szkołą, ze starszymi dziećmi. Do tego mam obietnicę pana burmistrza i kierownika wydziału edukacji, że na wszelkiego rodzaju zabawki, pomoce dydaktyczne, które tam będą potrzebne, otrzymamy środki finansowe." - wyjaśniała dyrektor Danuta Jańczak.

Rodzice rozumieją sytuację przedszkola, ale nie godzą się by zmiany odbywały się kosztem ich dzieci, które nagle mają zrywać kontakt ze znanym sobie otoczeniem i przenosić się na rok do nowego miejsca. Wskazywali, że wypełniali deklaracje z tą myślą, że dzieci zostaną w budynku przedszkola, gdzie jest im bliżej. Mają żal do dyrekcji, że o zmianach dowiadują się podczas rekrutacji, a nie o wiele wcześniej. Z sali padały głosy, że może lepiej przy Zespole Szkół Samorządowych utworzyć grupy trzylatków. Rodzice pytali też, czy miejska sieć przedszkolna została w pełni wykorzystana, że tworzy się dodatkowe oddziały przy tym przedszkolu. Być może są wolne miejsca w innych placówkach. Dyrektor stwierdziła, że jest "wolą rodzica, gdzie chce dziecko wysłać, nikt na przymus nie skieruje teraz dziecka do innego przedszkola".
Wątpliwości rodziców nie zostaną szybko rozwiane, bo jak powiedziała dyrektor "w poniedziałek (25 kwietnia) zakończy się podpisywanie umów i wtedy będzie wiadomo więcej, choć prawdopodobnie będzie nabór uzupełniający. Wówczas dowiemy się czy powstanie 5, 6 czy 7 oddziałów przedszkolnych. (...) W tej chwili na 65 miejsc mam podpisane tylko 34 umowy. Nie chciałabym we wrześniu rozpoczynać pracy od zwolnień pracowników, jeżeli etatów będzie mniej".