• 1
  • 2
  • 3
wtorek, 26 kwiecień 2016 12:02

Piękna pogoda i płyn Lugola...

Napisane przez IT

Piękna, słoneczna pogoda, płyn Lugola i niepokój o bliskich – to najbardziej utkwiło w pamięci mieszkańców Augustowa. Dziś mija 30 lat od katastrofy w Czarnobylu. 26 kwietnia 1986 roku nastąpiła awaria elektrowni atomowej, radioaktywna chmura pyłu dotarła na zachód Europy.

W Polsce najbardziej narażone na szkodliwe promieniowanie zostały województwa północno-wschodnie. Pomiary przeprowadzone na stacji monitoringu radiacyjnego w Mikołajkach w dniu 28 kwietnia wykazały przekroczenie norm radioaktywnych o pół miliona razy. Dzień później rozpoczęła się wielka akcja profilaktyki jodowej w Polsce. Wszystkim dzieciom i młodzieży podawano płyn Lugola, by chronić tarczycę przed wchłanianiem radioaktywnego jodu z powietrza. Dziś trudno ocenić czy katastrofa w Czarnobylu przyczyniła się do zwiększenia zachorowań na raka tarczycy. Eksperci są podzieleni.

Jak 26 kwietnia 1986 roku i kolejne dni wspominają mieszkańcy Augustowszczyzny?

– To była sobota, przygotowywaliśmy się do sadzenia ziemniaków, cały dzień przebywaliśmy na podwórku. Było bardzo ciepło, słonecznie, więc dzieci bawiły się na świeżym powietrzu. W poniedziałek rano wybrałam się jak zawsze rano do sklepu, po mleko. Najmłodszy syn jeszcze w wózku, starszy obok. Po drodze ktoś napotkany powiedział, że trzeba zgłosić się do ośrodka zdrowia. A w ośrodku pełno dzieci, płaczących, niechętnie piły ten płyn Lugola. I pewnie czuły niepokój matek. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy do końca, po co to wszystko, mówiono tylko, że coś się stało złego, groźnego, ale bez konkretów. Później każdy wrócił do swoich obowiązków, dzieci bawiły się na podwórku, bo pogoda dopisywała – wspomina pani Danuta. – Pamiętam jeszcze taką sytuację, że przyjechał na wczasy z Warszawy chemik z jakiegoś instytutu lub laboratorium, miał przyrząd do pomiaru radioaktywności. Wysiadł z samochodu, dokonał pomiaru, sprawdził wynik i szybko wsiadł do auta i wrócił do Warszawy. To było już kilka dni po katastrofie, a jeszcze coś było groźnego w powietrzu.

– Chyba dopiero po trzech dniach coś się dowiedzieliśmy o Czarnobylu, ale to były takie niejasne informacje, że coś się stało złego. Ktoś, może z ośrodka zdrowia, już nie pamiętam dokładnie, jeździł po wsiach i prosił, żeby zgłosić się z dziećmi do najbliższej szkoły, nie wyjawiając celu. Wystraszyłam się, bo w domu miałam trójkę małych dzieci. Poszliśmy jeszcze tego samego dnia, odnotowali imiona i nazwiska, podali ten płyn Lugola. Dzieci krzywiły się, był niesmaczny. Dorośli nie otrzymywali leku. Była obawa, oczywiście, najbardziej o dzieci, brak informacji tylko wzmagał niepokój. Pamiętam, że przez jakiś czas nie można było krów wypasać na łące. I mleka nie można było pić od tych krów. A było potrzebne dla dzieci, więc po mleko chodziliśmy do sąsiadów, którzy swoje krowy trzymali jeszcze w oborze i które jadły siano a nie trawę – wspomina pani Małgosia, wówczas młoda mama.

Podobne wspomnienia ma pan Tomasz, wtedy nastolatek. – Była piękna pogoda, graliśmy z kolegami w piłkę. Praktycznie cały dzień na podwórku. Smaku i nazwy tego płynu Lugola, nie zapomnę. Był okropny, gorzki. Małe dzieci płakały, jeśli ktoś zwrócił ten płyn, to dostawał drugą dawkę. Nie można było go niczym popijać. Ale później wszystko wróciło do normy, tylko warzyw z ogródka nie można było jeść i pić mleka, a niektórzy bali się otwierać okna w mieszkaniach.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot