• 1
  • 2
  • 3
  • 4
poniedziałek, 13 czerwiec 2016 09:14

Jest książka i apetyt na więcej

Napisała 

Członkowie Jamińskiego Zespołu Indeksacyjnego, grupy pasjonatów-genealogów zajmujących się indeksacją ksiąg metrykalnych, jak co roku organizują wspólną majówkę. Jubileuszowe, piąte spotkanie, które odbyło się w dniach 20-22 maja w Lebiedzinie, było wyjątkowe, bo towarzyszyła mu promocja wydanej przez Zespół książki – "Jaminy. T.1. Urodzenia".

Książkę stworzyli i przygotowali do druku sami. Zapisy urodzeń poprzedza rys historyczny parafii Jaminy napisany przez Ryszarda Korąkiewicza z wykorzystaniem materiałów archiwalnych z Archiwum Historycznego w Mińsku, Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie i Archiwum Parafialnego w Jaminach. Skład książki i projekt okładki wykonał Krzysztof Zięcina, a zdjęcia w tekście i na okładce są autorstwa Tomasza Chilickiego.

O publikacji i dalszych planach Zespołu rozmawiamy ze Zbigniewem Mierzejewskim i Danielem Paczkowskim.

W tytule książki jest wyraźnie zaznaczone "tom 1". Czy możemy spodziewać się zatem dalszego ciągu?

Zbigniew Mierzejewski: Jeśli nam starczy siły i werwy, to na pewno będzie kontynuacja. Tym razem śluby i zgony. Ze względu na ilość danych, będą to dwa odrębne tomy.

Daniel Paczkowski: Spotykamy się m.in. w tym celu, żeby porozmawiać, co dalej. Dotychczasowe prace szły niejako z rozpędu. W pierwszym roku naszej działalności sfotografowaliśmy materiał z parafii Jaminy, automatycznie zaczęliśmy indeksować Krasnybór, w międzyczasie pojawiły się zdjęcia akt ze Sztabina i z Lipska.

ZM: Od początku było intencją, żeby zająć się tymi sąsiadującymi parafiami. Stąd w podtytule książki "nadbiebrzańskie parafie".

DP: O książce zaczęliśmy pisać i mówić już dwa lata temu. Wycofaliśmy się jednak z natychmiastowego jej wydania, bo daliśmy sobie czas na zweryfikowanie i poprawienie błędów w zindeksowanym materiale. Jednym z problemów było to, że nie ustaliliśmy na początku metodologii. Warto pamiętać, że w XIX wieku nie było ściśle sformalizowanej pisowni nazwisk, prowadzący księgę metrykalną zapisywał je mniej lub bardziej poprawnie. W międzyczasie księgi zaczęły być prowadzone w języku rosyjskim, co też zniekształcało oryginalne brzmienie zapisów. Musieliśmy ustalić, czy spisywać je literalnie, czy ujednolicać w ramach jednej rodziny. Teraz powinno być łatwiej.

Szykuje się zatem praca na kolejne lata?

DP: Tak, choć trzeba dopowiedzieć, że jesteśmy taką niesformalizowaną grupą, bez żadnego przywódcy i bez odgórnego ustalania, co robimy. W dodatku nasz Zespół się zmienia, dochodzą nowi wolontariusze. Zaczynaliśmy w sześcioosobowym składzie, ale przez te lata współpracowało z nami około 30 osób. Jedni zostają na dłużej, inni się wypalają. Myślę, że piąte urodziny to odpowiedni moment, by przedyskutować, w jaki sposób zorganizować nasze działania na kolejny rok, tak żeby były efektywne i by każdy z nas czerpał z nich radość, nie czuł się przeciążony.

Spodziewaliście się aż takiego odzewu z zewnątrz i tego, że Jamiński Zespół Indeksacyjny przetrwa tak długo?

DP: Prawdę mówiąc, jak otrzymałem od Zbyszka propozycję, żeby pomóc przy materiale z Jamin, to myślałem, że po uporaniu się z nim siłą rzeczy zakończymy współpracę. Okazało się jednak, że pojawił się apetyt na więcej. Doszły kolejne księgi, kolejne archiwa. W międzyczasie pojawiła się idea, żeby raz do roku się spotykać, integrować. Te spotkania przynoszą nam naprawdę dużo radości, są też motywacją do dalszych działań. Przy okazji zwiedzamy okolice, z których indeksujemy dane metrykalne. W tym roku odwiedzimy Lipsk.

ZM: Dla mnie znaczącą sprawą jest to, że my tak naprawdę, zanim nie zaczęliśmy tej inicjatywy, w ogóle się nie znaliśmy. Każdy pochodzi z innej miejscowości, dzielą nas kilometry. Już po raz kolejny jest z nami np. Jay Orbik z USA. Uzupełniamy się materiałami, wiedzą, umiejętnościami.

DP: Takim miejscem, które nas spaja i niejako otwiera na świat, na innych ludzi, jest nasz profil na Faceboooku. Tam dzielimy się nie tylko efektami naszej pracy, czyli zindeksowanymi księgami metrykalnymi, lecz także prezentujemy różnego rodzaju ciekawostki z regionu, zdjęcia z naszych indywidualnych wypraw podejmowanych w ciągu roku, artykuły ze starej prasy, itp. Tym przyciągamy osoby, które mogą zainteresować się naszą działalnością.

ZM: Sporo osób śledzi na bieżąco nasze wpisy. Najlepszym przykładem nowe twarze na naszych spotkaniach. W tym roku przyjechał do nas pan Piotr Godlewski, pojawił się Dariusz Rudzewicz ze Sztabina, który w ostatnim okresie wsparł nas przy indeksacji i okazał się złotą rączką, jeśli chodzi o renowację starych ksiąg. To zachęca do działań.

Kolejne spotkanie i wspólne świętowanie szóstych urodzin to zatem pewnik?

DP: Jak na razie nic nie wskazuje na to, że nie miałoby się odbyć. Już szykujemy się mentalnie, rodzą się różne pomysły. Krystalizują się też plany na ten rok, nie tylko wydawnicze. W grę wchodzi sfotografowanie zasobów parafii Studzieniczna i Augustów.

Życzymy zatem owocnych działań i dziękujemy za rozmowę.

Komentarze  

#1 emilia 2017-08-13 03:54
gdzie mozna to kupić?
Cytować

Dodaj komentarz

Jeżeli dodajesz komentarz jako "gość", pamiętaj że przed publikacją musimy go zatwierdzić (co może trochę potrwać).

Nie chcesz czekać na zatwierdzenie komentarza? Zaloguj się, wtedy komentarze będą publikowane automatycznie od razu po ich dodaniu przez Ciebie.


Kod antyspamowy
Odśwież

^ REKLAMA ^

Publikacje wg daty:

« Wrzesień 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zajazd WIWA
Inter Meble
^ REKLAMA ^
Profensa
Esotiq
KA-MIX
Kreator Mody
^ REKLAMA ^