• 1
  • 2
piątek, 04 sierpień 2017 15:21

Menu będzie się zmieniać wraz z porami roku ...

Napisane przez MC

Wojtek pochodzi ze Śląska, ale zanim im trafił na Suwalszczyznę, zwiedził ładny kawałek świata. Po ukończeniu szkoły gastronomicznej w Polsce, pracował na statkach. Trafił do Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończył International Culinary School w Fort Lauderdale na Florydzie. Później trafił do Japonii, gdzie podczas dwumiesięcznego oczekiwania na odebranie statku ze stoczni, pracował w portowej restauracji.

W Polsce otwierał liczne hotele, takie jak chociażby pięciogwiazdkowy Belweder w Ustroniu. Był jurorem w wielu konkursach, prowadził też wykłady w szkołach kulinarnych. Nigdy jednak nie miał parcia na szkło. Najważniejsza jest dla niego kuchnia.

Beata, właścicielka, pytana o to, skąd wziął się pomysł na lokal, w pierwszej kolejności wspomina Wojtka, szefa kuchni, który zawsze marzył o tym, żeby pracować dla siebie. Widziała efekty jego pracy, liczne pochwały od klientów. Nazwa "Ta Beata" nieodmiennie kojarzy się augustowiakom z piosenką Janusza Laskowskiego o siedmiu dziewczętach z Albatrosa, z których Beata była "tą jedyną". Sam piosenkarz zadzwonił zresztą z gratulacjami, gdy dowiedział się o tej inicjatywie. Nie mógł być niestety obecny na otwarciu lokalu, gdyż w tym czasie przebywał w Chicago, życzył jednak wszystkiego najlepszego i z pewnością prędzej czy później odwiedzi Augustów.

Wojtkowi podoba mu się w naszych stronach. Przygotowywaniem potraw zajmuje się, odkąd pamięta. Ludzie zawsze mówili, że wychodzi mu to całkiem nieźle. Cały czas próbuje się rozwijać, uczy się, bierze udział w kongresach szefów kuchni. W menu “Tej Beaty” znajdują się oczywiście dania, inspirowane regionem, na przykład bliny. Największą popularnością cieszą się właśnie one, a także pierogi i kotlet schabowy z kostką w staropolskim stylu, marynowany w czosnku i ziołach. Tradycja górą! Co ciekawe, o wiele mniejszym zainteresowaniem cieszą się ryby. Być może dlatego, że większość gości to miejscowi, co zresztą bardzo cieszy, bo turyści po sezonie przecież wyjadą.

Lokal dopiero zaczyna swoją działalność, funkcjonuje od niespełna trzech tygodni. Beata i Wojtek są bardzo zadowoleni. Pozytywnie zaskoczyła ich frekwencja, nie spodziewali się aż tak dużej. Samo przywitanie ich było bardzo pozytywne: sąsiedzi przyszli jako pierwsi goście, przywitali ich kwiatami.

Beata jest dla Wojtka źródłem natchnienia do kolejnych kulinarnych pomysłów. Nie traktują tego tylko jako biznesu, jest to po prostu sposób na życie i wzajemna inspiracja. Najważniejsze, żeby goście byli zadowoleni. Są już dokonane rezerwacje na różnego rodzaju imprezy okolicznościowe . Rezerwacje są codziennie.

Kuchnia jest otwarta. Nie ma przed gośćmi żadnych tajemnic, każdy może podejść i obejrzeć kulisy pracy szefa. W użyciu są głównie produkty świeże, nie ma konserwantów, czy proszków. Wszystko robią sami, jak chociażby makarony, pierogi i farsze. Można być pewnym, że pieróg ze szczupakiem jest rzeczywiście ze szczupakiem. Menu będzie się zmieniać wraz z porami roku, by dopasować się do aury za oknem.

Tekst sponsorowany

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.