• 1
  • 2
  • 3
sobota, 07 październik 2017 19:09

Biały walc po latach

Napisane przez EL

Kraina dzieciństwa i szczęśliwości - osobistą arkadię nosi w sercu prawie każdy z nas. O niej to właśnie, umiejscowionej nie gdzie indziej, tylko na Suwalszczyźnie, opowiada film Waldemara Karwata i Andrzeja Pankiewicza "Biały walc nad Czarną Hańczą" (1995). Oprócz czysto dokumentalnego charakteru, niesie on w sobie również literacką fabułę i duży ładunek emocji samych twórców, których serce wyraźnie bliskie jest mieszkańcom naszego regionu. Film jest niezwykle poetycki, a przez rzeczywistość ówczesnej wsi prowadzi nas nie kto inny tylko miejscowy listonosz - Władysław Motuk.

Jak wygląda przedstawiona arkadia po dwunastu latach? Czy dużo się zmieniło? O odpowiedzi na te i inne pytania dotyczące okoliczności powstania poetyckiego dokumentu, spytaliśmy odtwórcę i twórcę głównej roli - Władysława Motuka.

Jak doszło do powstania filmu, a przede wszystkim Pana w nim udziału?

Jeden z reżyserów filmu ,,Biały walc nad Czarną Hańczą”, pan Andrzej Pankiewicz urodził się w naszych stronach – Głębokim Brodzie (jego tata był Nadleśniczym w Głębokim Brodzie), mieszkał tutaj i uczęszczał do szkoły podstawowej, ma tu wielu kolegów i znajomych, stąd jego sentyment i zainteresowanie naszymi terenami. Chciał upamiętnić swoje rodzinne strony i życie ludzi, tak dobrze mu znane, oraz piękno przyrody Puszczy Augustowskiej i rzeki Czarnej Hańczy. A dlaczego mnie wybrał do udziału w filmie? Byłem listonoszem (przez ponad 40 lat), znałem dokładnie tutejszych ludzi, zwyczaje (tu się urodziłem, pracowałem, mieszkam). Oprócz wspomnianego filmu powstały jeszcze trzy, poświęcone porom roku: wiosnę ukazuje film pt. ,,Mokre życie”, jesień ,,Drinki polskie”, zimę ,,Sanna we wszechświecie”. Wszystkie odcinki były wyświetlane w telewizji polskiej, w programie pierwszym. ,,Biały walc nad Czarną Hańczą” wykupiła też telewizja francuska.

Jakie ma Pan wspomnienia z planu filmowego?

Pracowaliśmy długo przy kręceniu filmu. Rozmawialiśmy gwarą regionalną, co wywoływało zainteresowanie u turystów, podglądali nas, bardzo ich ciekawiło co mówimy, robimy, jaki to film powstaje i czy będzie w telewizji.

Według Pana jaka jest wartość tego dokumentu w dniu dzisiejszym?

Film nie miał przygotowanego scenariusza. Bohaterowie opowiadali o wydarzeniach, historiach ze swojego życia, otoczenia. Te sceny z filmu są zabytkiem, historią i powinny być chronione, bo już nie odtworzymy tamtych lat i tamtych bohaterów (niektórzy nie żyją), nawet krajobraz wygląda inaczej... droga piaszczysta, z której starszy człowiek wykopywał korzenie, jest dziś asfaltowa...

A dalsze losy Pana? Losy młodej pary, która "na planie" wzięła ślub?

Młoda para tworzy szczęśliwy związek, układa im się dobrze, mają dwójkę dorastających dzieci. Zajmują się gospodarstwem, uprawiają tytoń. Ja (uśmiecha się) jestem na emeryturze, nie mam już motoru, mam samochód, czuję się dobrze i aby zdrowie dalej służyło.

Czy główna rola w filmie miała jakiś wpływ na Pana dalsze życie?

Stałem się bardziej rozpoznawalnym listonoszem nie tylko w swojej okolicy, ale i dalszym środowisku (Augustowie, Suwałkach). Nawet z Francji przyjechała ekipa redaktorów
ze stacji telewizyjnej, która zakupiła film, aby zobaczyć autentycznego bohatera, jego ubiór, motor (WSK) i miejsce zamieszkania.

 Coś zostało ze świata przedstawionego w filmie?

Ach, życie zmieniło się, poszło naprzód. Wielu występujących ze mną bohaterów odeszło (nie żyją), wieś zmieniła się. Mechanizacja i postęp wkroczyły na wieś, z czego ludzie korzystają. Krajobraz rolnictwa podupadł, ziemia jest nieuprawiana, zasiał się las. Życie na wsi jest nowoczesne, rolnicy mięso, jaja, mleko kupują w sklepach, w naszej wsi prawie nikt nie chowa kur, świń, krów, koni. Prowadzenie sklepu też się nie opłaca. Wiele domów stoi pustych, a w wielu żyją starsi ludzie.
Jest też mniejszy kontakt między ludźmi, nie odwiedzają się często, bo każdy ma telewizor, internet. To, co nam zostało z tamtych lat, to nasza Czarna Hańcza, coroczne zmiany pór roku, przyroda, przylatujące i odlatujące bociany, rozwalony i niestety nieczynny drewniany most w Sarnetkach, gdzie skupiała się większość nagrania filmu.

 Młodzi wracają? Szukają swoich korzeni?

Czy wracają? Przede wszystkim wyjeżdżają za granicę za pracą, ale od niedawna powracają też w rodzinne strony, budują domy aby - jak się dorobią - wrócić na starość albo odpocząć na urlopie. Bo u nas piękne krajobrazy i czyste powietrze.

A ludność napływowa? Podlasie jest w tej chwili modne....

Wzdłuż rzeki Czarnej Hańczy pobudowało się wiele ludności napływowej, która korzysta turystycznie, wypoczynkowo ze swoich domów. Cenią u nas spokój, zdrowe powietrze, przychylność i dobroć miejscowej ludności. A niektórzy zamieszkali u nas na stałe i ponad
30 kilometrów dojeżdżają codziennie do pracy.

Co w dniu dzisiejszym dopowiedziałby Pan ważnego występując w tym filmie?

Dzisiaj zupełnie inaczej wyglądałby ten film, życie ludzi w tym filmie.. Trzeba przede wszystkim młodym przekazać, by dbali i szanowali przyrodę, bo ona stanowi piękno naszego regionu.

Dziękujemy za rozmowę.

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

DrewSot