• 1
  • 2
  • 3
  • 4
niedziela, 16 grudzień 2018 18:51

Smak dawnej wieprzowiny

Napisane przez KG

Dane czasy, dawne smaki i przygotowywanie świąt. Zwłaszcza na wsi nie wyobrażano ich obchodów bez świniobicia i własnoręcznych wyrobów - wędzonek, pasztetów i temu podobnych smakowitości. Dzisiaj to wspomnienie, nielegalna hodowla nawet jednej sztuki jest poważnym naruszeniem prawa . Z dozą rozgoryczenia w głosie, pewien mieszkaniec podaugustowskiej wsi określił całą sprawę krótko: "to za Niemca było już lepiej"....

 Udało się nam skłonić do wspomnień Pana Józefa Klukowskiego z Kolnicy, który zechciał nieco szerzej opowiedzieć o przedświątecznym świniobiciu.

Zatem, może na początek cofnijmy się do czasów Pana dzieciństwa, rozumiem, że wtedy wszyscy hodowali świnie, Pana rodzice również?

Oczywiście, że chowali, jak wszyscy. Każdy miał na gospodarstwie świnie, krowy, owce czy nawet kozy. A maciora miała młode, które potem rosły i albo się je sprzedawało, albo zabijało na mięso.

Czym te świnie były karmione?

Głównie własnym zbożem, ziemniakami, żadnej chemii. Poza tym kiedyś nawet czegoś takiego nie było, no może później jakieś „posypki”, ale żadnych ulepszaczy, świnie rosły z rok, zanim były odpowiednie, a teraz na chemii, to one szybko rosną.

Ustalmy, że świnia podrosła, została zabita i co dalej?

Mięso się porcjowało, z szynek i łopatek robiło się kiełbasy, z podrobów – pasztet, do tego oczywiście wytapiało się słoninę na smalec, a z łba i nóg robiło się galaretę.

Jak wyglądał proces przygotowania kiełbas i pasztetów? Czym je doprawiano?

Wkładało się mięso na tydzień do solanki, a później doprawiało listkami laurowymi, majerankiem i czosnkiem. Potem gotowe kiełbasy szły do wędzenia na drewnie olchowym (my mieliśmy własną wędzarnię), a potem taką kiełbasę wieszało się pod dachem, na strychu i ona tam mogła wisieć z pół roku nawet, no chyba, że wcześniej ktoś jej nie zjadł (śmiech).

Jak to było za okupacji niemieckiej i PRL-u ? Pamięta Pan?

Nie, tu u nas nikt nikogo nie ścigał. Nikt na cudze podwórka nie patrzył. W Kolnicy takich rzeczy nie było. Przecież nawet ludziom się to mięso sprzedawało. Sobie każdy chował i nie było problemu.

W takim razie jak to wygląda teraz? Pan już świń nie ma?

Na naszej wschodniej ścianie nie można już hodować świń, ze względu na ASF, czyli Afrykański Pomór Świń. Od Warszawy i dalej na zachód już można, na naszym terenie niestety nie.

Czyli, jeśli ktoś będzie miał nielegalnie świnie i policja się o tym dowie, to kary?

W okolicach chłop chował trzy wieprze, widziała to sąsiadka, on jednego zabił, wstawił w solankę, zabił drugiego i sąsiadka na niego doniosła. Przyjechała policja, to nawet to mięso w solance zabrali (śmiech). Nie mówiąc już o mandacie, który musiał zapłacić.

Czyli ta wieprzowina, którą widzimy w sklepach nie pochodzi z naszych terenów?

Nie, u nas w ogóle nie można hodować, Lubelszczyzna, Rzeszowszczyzna – wszędzie zakaz. Wieprzowina, która jest w sklepach, przywożona jest z Danii, z Niemiec, z Holandii, z zachodniej Polski. Teraz nawet z Litwy nie przywożą, choć to blisko. Nie wydają już pozwoleń na import świń.

Jeszcze na chwilę powróćmy do przedświątecznego świniobicia, czy to była coroczna tradycja?

Tak, świnię zabijało się na każde święta, a nawet częściej. Skończyło się mięso, to zabijało się kolejną i tak cały rok. Często zjeżdżała się rodzina, mężczyźni zabijali i porcjowali, a kobiety pracowały z mięsem w kuchni. A jak mięsa było za dużo, to jeździło się na spędy w Augustowie i się sprzedawało.

Bardzo Panu dziękuję za poświęcony czas i życzę spokojnego wypoczynku. Wesołych Świąt !

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.

Foto Bajka - Lustra
MIRAD - Bar przy kominku
Zakład stolarski
Opał klasy PREMIUM
Foto Bajka - Fotograf
Weterynarz
GENERALI
Biuro Rachunkowe
Tepete - Auto zastępcze
Drewno opałowe