• 1
  • 2
  • 3
niedziela, 26 lipiec 2020 22:16

Niepokorny język radnego Dobkowskiego, czyli kłopoty to moja specjalność

Napisane przez SD

Według Władysława Reymonta siłę człowieka mierzy się ilością posiadanych nieprzyjaciół. Jeśli tak jest w istocie, to radny Tomasz Dobkowski stanowi przykład człowieka obdarzonego wielką siłą oraz tym, co mnoży mu wrogów, czyli nieposkromionym językiem.

Ubiegłoroczny powrót Dobkowskiego do lokalnej polityki z miejsca stał się politycznym wydarzeniem, a ponadto zaognił i tak już napiętą atmosferę w augustowskiej Radzie Miejskiej. Typowo bokserska wymian spojrzeń (i słownych uprzejmości) z grupą radnych, złożoną głównie z byłych włodarzy, stała się dla każdego postronnego obserwatora jasnym sygnałem, iż odtąd „Wersalu na tej sali nie będzie...”.

Wersalu na samorządowej sali nie było co prawda i przed powrotem radnego, zmienił się jednak punkt ciężkości. Dotąd potrącani słownie burmistrzowie mogli wreszcie nieco odetchnąć, bowiem ciężar słownej przepychanki z tak zwaną miejską opozycją wziął na siebie powracający radny.

Pewnie taki stan słownej wymiany z rundy na rundę trwałby i do tej pory, gdyby nie pewna historia, która być może miała duży wpływ na obecne kłopoty radnego. Przeszła jednak bez większego echa. Chodzi mianowicie o pytanie zadane przez radnego Dobkowskiego podczas jednej z sesji. Ciekawość dotyczyła niegospodarności przy adaptacji budynku po byłym gimnazjum przy ulicy Młyńskiej na nową siedzibę ratusza.

Odpowiedź udzielona przez Urząd Miejski mogła zaskoczyć nawet najbardziej obytych z tajemnicami poukrywanymi za samorządową kurtyną. Otóż w piśmie skierowanym do radnego uprzejmie poinformowano, iż w okresie, gdy były burmistrz Wojciech Walulik zmienił zaplecze polityczne, rzeczywiście działy się rzeczy przedziwne.

Wówczas to demontaż 5 krat (czas demontażu jednej wynosił 1,5 roboczogodziny) wyceniono na 1.224.507,90 złotych netto (około półtora miliona brutto). Jak wynikało z pisma, zamawiający powinien w terminie 5 dni roboczych pisemnie zaakceptować harmonogram lub wnieść do niego uwagi. Wybory i zmiana kadry zarządczej przerwały jednakże radosne poczynania byłych rezydentów ratusza i do wprowadzenia planu w życie ostatecznie nie doszło.

Coś jednak radny Dobkowski musiał swoim językiem naruszyć, ponieważ nie trzeba było długo czekać, aby na horyzoncie pojawiły się czarne chmury. Przegrany kandydat na fotel burmistrza złożył wniosek o powołanie komisji śledczej do sprawdzenia ewentualnych nieprawidłowości przy budowie bazy kajakowej. Jedną z przesłanek do jej utworzenia był między innymi fakt budowy bazy przez firmę realizującą też prywatną inwestycję radnego. Na nic zdały się tłumaczenia, iż większość firm z branży budowlanej działających na terenie miasta wykonywała na jego konto prace.

Wkrótce potem poszło już lawinowo, społecznik Marian Dyczewski podczas dyskusji o przebiegu obwodnicy Augustowa i przebudowie drogi Augustów – Ogrodniki zasugerował, iż Dobkowski ma interes w umocnieniu drogi, ponieważ zlokalizowana jest tam jedna z należących do niego stacji benzynowych.

Jak to mówią, siła złego na jednego. To nic, że droga będzie i tak przebudowana zgodnie z dyrektywą unijną wydaną bodajże w 1992 roku, jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii, że decyzje zapadły na szczeblu rządowym, że jak tłumaczył radny – na tej trasie są ze cztery stacje paliw należące do różnych firm...

Radnemu wciąż było jednak mało. Ostatnio, przy okazji zmian w oświacie i proteście sybiraków, których ewidentnie ktoś oszukał, strasząc utratą przez szkoły historycznego imienia – sam pochodząc z rodziny zesłańców, emocjonalnie zapytał o „zwyrodnialca” stojącego za kłamstwem skierowanym do zaangażowanych seniorów.

Odpowiedzi co prawda nie uzyskał, „zwyrodnialec” jak dotąd się nie ujawnił, ale zespołowa wrogość do radnego po raz kolejny wzrosła. Na jej efekty nie trzeba więc było długo czekać.

Zaczęło się jak zwykle. Podczas obrad komisji uzdrowiskowej, społecznik Dyczewski w trakcie wymiany zdań powołał się na swój wiek, żądając z tego powodu dodatkowego szacunku. Radny, tym razem stosunkowo spokojnie zauważył, iż sam ma osobę starszą w domu i jest przekonany, że są rzeczy, których nie powinien z nią konsultować.

Na to tylko czekano: jak na zawołanie cała lokalna Koalicja Obywatelska zebrała się w kupę i wydała poważne i nagłośnione medialnie oświadczenie, nawołujące radnego do okazania wstydu, wciskając przy okazji w jego usta słowa, których tak naprawdę nigdy nie wypowiedział. Z oświadczenia wynikała ocena następująca – w szeregach radnych znajduje się czarna owca, która uważa, że niczego nie warto z osobami starszymi konsultować. Sam radny ma się wreszcie pokajać i najlepiej na klęczkach uderzyć w piersi.

Znając życie tak się nie stanie, więc jak się cała (trochę już teraz nierówna z powodu ciosu poniżej pasa) wojna radnego ze zjednoczonymi augustowskimi siłami skończy jeszcze nie wiadomo.

Jeśli jednak wierzyć Reymontowi – można już teraz z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że siła radnego będzie wciąż rosła i rosła...

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.