• 1
  • 2
czwartek, 23 luty 2017 19:52

Dam z siebie wszystko …

Napisane przez IT

O przygotowaniach do Mistrzostw Świata w Japonii, sportowej karierze oraz pasji, rozmawiamy z Marcinem Sturgulewskim - wychowankiem Augustowskiego Klubu Karate.

Mistrzostwa Świata to dla każdego sportowca z pewnością spełnienie marzeń i ukoronowanie dotychczasowej drogi sportowej. Spodziewałeś się powołania na tegoroczne MŚ w Japonii?

Powołanie na seniorskie MŚ zawsze było moim marzeniem. Na ten rok założone miałem inne, mniejsze cele. Kiedy dowiedziałem się o możliwości wyjazdu do Japonii, wszystko wywróciło się do góry nogami i cały harmonogram treningów musiałem ułożyć od nowa. Oczywiście bardzo się z tego cieszę i dam z siebie wszystko po to, żeby przywieźć złoty krążek.

Po raz drugi będziesz uczestniczył w największej imprezie sportowej karate, nawiazuję tu do Mistrzostw Świata w Japonii z 2011 roku. Jesteś już więc "obyty". Czy w związku z tym stres jest troszkę mniejszy?

Tak, to mój drugi wyjazd do Japonii na MŚ. Pierwszy start odbyłem w kategorii juniorów, która cechuje się nieco innymi zasadami. Powiedziałbym, że tym razem wyzwanie jest dużo większe, ponieważ większość zawodników na tej rangi imprezie to profesjonaliści, którzy żyją z uprawiania tego sportu. Karate w Polsce nie rozwinęło się jeszcze na tyle, aby można było się utrzymać z samych startów, więc można powiedzieć, że jesteśmy amatorami, którzy na szczęście nadrabiają duchem walki i ambicjami.

Do tej pory startowałeś w zawodach indywidualnie. W Tokio będziesz walczył w drużynie. Czy zespołowo jest trudniej?

Będę startował zarówno indywidualnie, jak i w drużynie. Team Kata (konkurencja drużynowa) jest to dość „świeża” kategoria, która nie jest obsadzona tak mocno jak kategorie indywidualne. Nasza polska, 3 -osobowa drużyna jest pierwszą , która wystartuje w MŚ. Uważamy, że szanse na bycie w czołówce są bardzo duże, wszyscy członkowie tego teamu są już bardzo utytułowani i ćwiczą praktycznie całe swoje życie. Jedziemy tam po złoto ... (śmiech).

Jest Was troje z różnych stron kraju. Dzielą Was duże odległości. Jak w związku z tym wyglądają przygotowania do mistrzostw?

Tak, Maciek pochodzi z Łomży, Kamila ze Śląska, ja z Augustowa (studiuję w Białej Podlaskiej) więc jesteśmy dość mocno porozrzucani, ale spotykamy się w niemal każdy weekend i spędzamy na sali treningowej po 7-8 godzin dziennie. Dla chcącego nic trudnego.

Mógłbyś przybliżyć naszym czytelnikom, na czym polega taka walka w drużynie? Z pewnością jest bardzo widowiskowa?

Kata – (układ formalny) jest to układ ściśle powiązanych ze sobą technik mający na celu odwzorowanie walki. Team kata polega na wykonaniu danego układu synchronicznie przez wszystkich członków drużyny, po czym przedstawienie bunkai, czyli interpretacji w czasie walki wcześniej użytych technik. W naszym przypadku będzie to walka z dwoma przeciwnikami ( jest nas troje). Na pewno wygląda bardzo widowiskowo, ponieważ poza technikami karate używa się również technik akrobatycznych.

Jeszcze przed Mistrzostwami Świata planujesz jakieś starty w zawodach? Czy cały wysiłek i przygotowania skupione są na tej najważniejszej imprezie?

Prawdopodobnie odbędziemy jeszcze jeden start kontrolny poprzedzający naszą docelową imprezę. Prawdopodobnie będą to Mistrzostwa Makroregionu Wschodniego.

Czy w Polsce, jeszcze przed mistrzostwami, szersza publiczność będzie mogła zobaczyć Wasz pokaz walki?

Tak jak wspomniałem, jedyną szansą będą w/w mistrzostwa.

Oprócz strony sportowej mistrzostw jest też druga strona - finansowa. Wyjazd do Japonii myślę, wiąże się z dużymi kosztami.Jesteście, jako kadrowicze, wspierani przez Związek Karate? Są sponsorzy?

Niestety, Polski Związek Karate nie finansuje tego wyjazdu. Prawdopodobnie mają inne imprezy „na celowniku” w tym roku. Staramy się szukać sponsorów na własną rękę, pomagają nam w tym też trenerzy, ale nie ukrywam, ciężko będzie uzbierać docelową kwotę. Koszt biletu dla jednej osoby to około 3000zł. Do tego dochodzą koszty noclegów, wyżywienia, startowego oraz przejazdów. Sporo nas też kosztują wyjazdy na treningi przygotowawcze.

Twój pierwszy trener, Waldemar Matyka z Augustowskiego Klubu Karate Kyokushin, powiedział nam, że wszyscy jesteście bardzo utalentowani i utytułowani, macie ogromną szansę powalczyć w Tokio o najwyższe trofea. Czujesz presję Mistrzostw? Co mówią koledzy z maty, rodzina, przyjaciele?

Tak, mamy w swoim dorobku medale mistrzostw Polski oraz Europy. Po tylu latach startów przyzwyczailiśmy się do presji jaka na nas ciąży i to chyba najlepiej nas motywuje i napędza do dalszej pracy. Rodzina i znajomi bardzo nas wspierają i często pytają „jak forma” ? Takie miłe akcenty dodają nam wiatru w skrzydła i wszystkim naszym sympatykom bardzo dziękujemy.

Powróćmy do początków. Jak zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem i dlaczego akurat karate? Od razu wiedziałeś, że "to jest to?"

Karate najpierw zaczęła ćwiczyć moja starsza siostra. Po około roku jej treningów, mama dopisała na zajęcia również mnie. Miałem wtedy 5 lat. Od samego początku bardzo mi się spodobało. Z biegiem lat upewniałem się, że to jest sztuka walki przeznaczona dla mnie. Karate dało mi wiele pewności siebie, nauczyłem się pracowitości i sumienności oraz współpracy z innymi. Uważam, że ta sztuka walki umacnia nie tylko ciało ale przede wszystkim ducha. Każdy powinien pójść chociaż na jeden trening i zobaczyć jaką daje satysfakcje „dobrnięcie” do jego końca (śmiech).

Osiągnąłeś na polu sportowym bardzo wiele. Jesteś posiadaczem czarnego pasa – to najwyższy stopień "wtajemniczenia", prawda? Jesteś medalistą Mistrzostw Polski, Europy. Które z wygranych wspominasz najbardziej, były w jakiś szczególny sposób ważne dla Ciebie?

W 2016 roku zdałem egzamin z wyróżnieniem na 1 dan, to ukoronowanie mojej dotychczasowej drogi karate. Mój pierwszy puchar otrzymałem z tytułem „najmłodszy zawodnik turnieju” kiedy miałem 6 lat i jedynie zabawę w głowie (śmiech). Zawodów nie wygrałem, ale bardzo mi się spodobał i chciałem już z każdego turnieju wracać z pucharem. Już wtedy wzbudziła we mnie chęć rywalizacji i wygrywania. Najpierw marzyłem o mniejszych trofeach jak mistrzostwa województwa, ale gdzieś w głowie wyobrażałem siebie jako mistrza świata. Po wygraniu mistrzostw województwa kilka lat pod rząd, sensei wystawiał mnie już na zawodach ogólnopolskich, w których również osiągałem sukcesy. I tak kolejne cele jak Mistrzostwa Makroregionu i Mistrzostwa Polski przyszły niespodziewanie. Z ostatnich juniorskich MP przywiozłem złoty oraz srebrny medal i tytuł najlepszego zawodnika turnieju, który jest dla mnie największym wyróżnieniem. Zdobyłem również międzynarodowe mistrzostwo Austrii oraz Czech. Później zaczęły się starty w seniorach i bardzo mocna konkurencja. Do tej pory udało mi się zdobyć kilka medali MP, Młodzieżowych MP oraz Akademickich MP. Kolejnym celem jest medal MŚ... Mam nadzieję, że już w tym roku uda mi się go wywalczyć.

Biegaczom przed startem życząc powodzenia mówi się przewrotnie "połamania nóg". Czego życzy się karatekom?

Hmm, może wystarczy zwyczajne „powodzenia”, lepiej żebyśmy niczego nie łamali (śmiech).

W takim razie powodzenia i trzymamy kciuki !

Skomentuj

W związku ze zmianą systemu komentarzy, użytkownicy zarejestrowani przed dniem 18.04.2019r. muszą na nowo utworzyć konto na portalu, ponieważ konta użytkowników oraz komentarze ze starego systemu nie były migrowane.